Śledź nas na:
Blog - archiwum

Fakty o mnie – czyli po pierwszym wpisie zalała mnie fala kolejnych pytań!

13 września 2019

Myślałam że publikując poprzedni wpis zaspokoję ciekawość ludzi i już będzie ich jakoś mniej. Sprawdza się tu powiedzenie – że apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego teraz moja skrzynka jest nimi zalana po brzegi. Kiedyś na nie wszystkie odpiszę, musicie dać mi czas. Wiele z tych pytań jest intymna, że nawet nie chce mi się na nie odpisywać. Na te „normalne” postaram się dziś odpowiedzieć!

Bez przeciągania, zaczynamy!

1. Wyglądasz chyba na starsza niż w rzeczywistości masz lat. Mogę wiedzieć ile masz lat?

To nie jest tajemnica. Mam 26 lat – i może ze zmęczenia wyglądam „staro”, nie wiem. Prawda jest taka, że nie lubię się na co dzień malować i stroić. Uznaję to za lekkie marnowanie czasu, podczas którego mogłabym zrobić coś znacznie fajniejszego – przynajmniej dla mnie. Taką radość sprawia mi praca. Maluję się tylko podczas większych wyjść – u kosmetyczki! Jeśli robię to sama, wyglądam źle. Przez to że chodzę „jak mnie natura stworzyła” pewnie wyglądam starzej.

2. Macie działkę budowlaną, a planujecie budowę?

Kochana! To co byśmy chcieli, a to na co nas stać to dwie różne sprawy. Bardzo byśmy chcieli mieć dom! Bardzo, bardzo, bardzo! Ale skąd mam mieć pół miliona by go postawić? Czekamy na lepsze czasy, bądź na zdolność kredytową – niestety, przy trójce dzieci musimy zarobić blisko 6 tysięcy na rękę by coś dostać. Jednak nie będziemy się chyba budować tam, gdzie mamy ziemię. Zarobiliśmy na niej już około 35 tysięcy, więc niech sobie dalej zarabia – a później ją sprzedamy. Kasa będzie na wkład własny do kredytu, bądź na wykończenie domu. Mamy blisko 1650 m2 więc sprzedaż zapewni nam trochę gotówki.

3. Mamy z chłopakiem dylemat, czy powinien być przy porodzie. Daniel żałuje że był, czy uważa że podjął dobrą decyzję?

To pytanie bardziej do mojego męża niż do mnie, ale znam jego zdanie bo bardzo dużo ze sobą rozmawiamy. Prawda jest taka, że on nie wyobrażał sobie innej opcji – chciał być od początku ze mną i koniec. Ja miałam niewiele do gadania. Po fakcie uważa że to była najlepsza decyzja jaką mógł podjąć. Nie byłby w stanie siedzieć obok, na korytarzu, gdy ja z Maciejem byliśmy na sali porodowej.

Więcej problemów było ze mną – miałam opory przed zbliżeniem się do niego znów. Wbiłam sobie do głowy, że mu się nie podobam przez to co widział. Na szczęście niedawno mi przeszło i wszystko wróciło do normy.

4. Bardzo intymne pytanie, ale mamy z mężem dylemat kiedy rozpocząć współżycie po porodzie. Możesz mi powiedzieć jak to było u was? Jesteś mamą trójki, więc pewnie wiesz to doskonale.

Specem nie jestem, ale za każdym razem czekałam po prostu do wizyty kontrolnej po porodzie. Czyli po 6 tygodniach, jeśli dostaniesz zielone światło od lekarza to możecie już współżyć. Nie pamiętam dnia, godziny i ilości dni od porodu kiedy to nastąpiło u nas – na bank po kontroli, ale tak nie pamiętam. Jeśli lekarz pozwoli, a Wy czujecie się gotowi – śmiało. Miłej zabawy.

5. Gdzie rodziłaś dzieci? Jestem z Poznania i mam dylemat odnośnie szpitala.

Antka rodziłam w szpitalu Św. Rodziny – coś okropnego i nikomu nigdy w życiu nie polecę tego miejsca. Moja noga przekroczyła próg tego miejsca raz i nigdy więcej tego błędu nie popełnię. Wiem, że wiele kobiet chwali ale dla mnie to co się tam działo było patologiczne. Blankę rodziłam na Polnej – i z całego serca polecam ten szpital. Mówią, że jest to masówka – ale ja tego nie odczułam. Miałam komfort psychiczny rodząc tam, wiedziałam że pracują tam najlepsi, z najlepszym sprzętem do ratowania mnie i dziecka w razie konieczności. A obiady? O matulu! Niebo w gębie! Macieja za to rodziłam w Śremie – szpital na Polnej nie chciał mnie jeszcze przyjąć, kazał chodzić w ciąży kolejny tydzień – a ja miałam dość. Pojechałam do Śremu i przyjęli mnie tego samego dnia. Wieczorem wyjęli balonik i w nocy Maciek się urodził – z krwiakiem w główce, być może dlatego że już był przenoszony! Śrem też mogę polecić, poza jedną pielęgniarką i obiadami. Jeśli jedziecie tam na 3 dni, kup siatkę jedzenia to przetrwasz wszystko 🙂

6. Dlaczego adopcja a nie biologiczne dziecko? Widziałam odpowiedź na pytanie o kolejne dziecko i przyznam że jestem mocno zaskoczona.

Po pierwsze – dlatego że ciąże z Maciejem przechodziłam bardzo źle. Nie wyobrażam sobie kolejny raz tak cierpieć przez 9 miesięcy. Mój mąż też. Po drugie – jaka jest różnica? Jeśli adoptujemy, będzie to tak samo NASZE dziecko, jak Antek, Blanka i Maciej – chcemy stworzyć dom dla dziecka które tego domu potrzebuje. Po trzecie… musimy mieć dom i mieć większy staż małżeński by nam się udało – więc temat zszedł na dalszy plan.

7. Ile przytyłaś w ciąży i ile kilogramów Ci zostało. Miałaś malutki brzuszek, ale po zdjęciach ostatnio stwierdziłam że chyba sporo Ci zostało kilogramów?

Taka „delikatna” uszczypliwość 🙂 Przytyłam 14 kilogramów, najwięcej z każdej ciąży. Poprzednie miałam 12 kg na plusie. Mam w nosie to ile przytyła, liczy się dla mnie fakt że urodziłam zdrowe dziecko – do figury kiedyś wrócę, jak dostanę zielone światło od fizjoterapeuty. Ile mi zostało? Nie wiem, nie mamy wagi – ale jak kiedyś sprawdzałam u rodziców to około 4-5 kilogramów 🙂

8. Jak nauczyliście Macieja pić z butelki? Mówiłaś na IG, że idzie to opornie a jednak udaje Wam się wyjść z domu więc chyba załapał.

Trochę nerwów było, bo za późno zaczęliśmy go uczyć picia z butelki. Do wyjazdu chyba było 5 dni, a Maciek nie chciał pić. Konsekwentnie jednak mu ja podawaliśmy i przestał się krztusić. Musi mieć jednak główkę lekko przechyloną na bok, wtedy się nie dławi. Już chcieliśmy się poddać – ale młody nas zaskoczył. Samo przyszło, więc nie jestem w stanie Ci pomóc – po prostu podawaliśmy codziennie do skutku.

9. Kiedy będzie ebook z lunchami do pracy? Już się nie mogę doczekać, bo skończyły mi się pomysły!

Jestem w trakcie tworzenia. Mam chyba 5 przepisów dopiero! Idzie jak krew z nosa, ale poza opieką nad noworodkiem i firmą doszły mi kolejne obowiązki – zaprowadzanie i odbieranie dzieci ze szkoły. Mam tak naprawdę dwie godziny w ciągu dnia na cokolwiek – i często znajduję inne priorytety. Moim marzeniem jest wydać go do końca września – czyli jeden przepis w ciągu dnia – i tak szykuję śniadanie dla męża do pracy. Problem jest taki, że rano nie mam czasu zrobić fotki – wiec ucieka mi z moim przepisem, a ja zostaję z niczym!

10. Mieszkanie w mieszkaniu waszym czy wynajmujecie? Wiem że robiliście duży remont i nie wiem czy to właściciel go zlecił, czy Wy sami.

Mieszkanie jest moich rodziców. Ja z Danielem zainwestowaliśmy pieniądze by troszkę odnowić. Została kuchnia i łazienka – wyremontowaliśmy prawie całe.

Koniec!

Jeśli macie jeszcze jakieś piszcie : kontakt@pierwsze-kroki.com, może powstanie kolejny tekst!

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

Brak komentarzy

Odpowiedz

Nasz Instagram