Blog

Wpis gościnny. Wasze historie – „Mamy dziecko w niebie”. Część trzecia.

2 maja 2019

Czy w świecie instagramu i facebooka widzimy ból i łzy? Otóż nie, boimy się mówić o tym co nas spotyka w codziennym życiu.Opowiem wam co wydarzyło się w moim życiu, czytajcie do końca, mimo że mogą się polać łzy..

Mam wspaniałego narzeczonego, nasza miłość jest od pierwszego wejrzenia, uśmiech na twarzy każdego dnia również tego dnia 21 maja 2018 roku kiedy dowiedzieliśmy się iż jestem w ciąży, to nasza pierwsza ciąża – będziemy rodzicami.

Piękna wiadomość, ciąże z początku znosiłam bardzo dobrze lecz do czasu kiedy wybił 9tc i zaczęły się wymioty kilka razy dziennie. Dzielnie znosiłam każdy dzień wiedząc ze we mnie rozwija się nowe życie (myśli chlopiec a może dziewczyna). Mijały tygodnie wybił 12tc kiedy ryzyko poronienia już się zmniejsza, radość że moje złe samopoczucie mija do tego stopnia że mogę sama jechać do lekarza czy wyjść do piekarni po bułki. Chwile szczęścia nie trwały długo 13tc nagły krwotok- od razu łzy smutek bol że to już koniec… Szpital… Okazało się ze z dzieckiem wszystko dobrze aczkolwiek powstał krwiak podkosmówkowy i trzeba prowadzić oszczędny tryb życia na tabletkach podtrzymujących ciąże. Od tego momentu każdego dnia walczyłam o swoje dziecko o ty by nie dźwigać, nie chodzić bo krwiak jest bardzo duży. Udało się w 16tc krwiak wchłonął się i mogę zapomnieć o krwiaku ciąży nic nie zagraża, umówieni na kolejne wizyty. Dziecko dobrze się rozwija. W 18tc umówieni na badania połówkowe które były w 22tc. Wszystko dobrze się rozwija wszystko idealnie spasowane, wszystko na miejscu będzie DZIEWCZYNKA. Radość nie z tej ziemi. Mała codziennie ruszała się jakby tańczyła, szalała wieczorami po pysznej kolacji. Imie wybrane.

Któregoś dnia w 23tc tak po prostu przestałam czuć moje dziecko…

…nie było szaleństw tylko cisza… Ta cisza zmieniła caly nasz świat… Szpital… brak tętna, serduszko nie bije… Nasza córka umarła we mnie… Szpital jak to było, sala jedno osobowa, narzeczony dzień i noc przy mnie nikt nie miał odwagi spojrzeć nam w oczy a tym bardziej nikt nie chciał z personelu go wyrzucać.

4.10.2018 zrodziłam nasza corke na świat – Nadia.

Była malutka, śliczna ważyła 500gram. To było moje najcięższe 500 gram jakie trzymałam w ramionach, tuliliśmy ją co sił i mieliśmy chwile by ja przywitać a zarazem pożegnać. Nigdy nie zapomnę tej chwili kiedy trzymałam ja na rekach ten pierwszy i ostatni raz – nie ma nic piękniejszego niż ten moment. Nigdy nie zapomnę jej zapachu, malutkich a zarazem dużych jak u tatusia usteczek, noska po mamusia i czarnych maleńkich włosków. To była jedyna chwila kiedy mogłismy przytulić nasza córeczke, teraz wiem jakie to piękne uczucie i co może czuć matka tuląc swoje dziecko. Pochowaliśmy Nadie, złożyliśmy jej miliony kwiatków na grobie, miliony zniczy i aniołków oraz MISIA bo każde dziecko ma swojego misia.

Nie ma dnia bym nie myślała, nie tęskniła i nie płakała.

Pewnie zastanawiasz się jak żyje i jak wygląda osierocona mama. A więc jej oczy błyszczą uśmiechają się do innych ale w głębi ukryte są jej ciężkie łzy, jej gniew i widać w nich jak serce pęka jak stara się uczyć żyć z ranami. Jestem taka sama mama jak Ty, tylko ja mam dziecko w niebie Ty na ziemi. Nie czuje się inna i nie bierz mnie za taka. Dopiero gdy zostałam mama aniołka zobaczyłam jak dużo moich znajomych jest właśnie taka mama jaka ja jestem tylko o tym nie mówi – nie każdy ma siłe. Nie ważne na jakim etapie stracilismy swoje dziecko czy było to w trakcie ciązy napoczatku środku czy na końcu, ale też wiele mam traci swoje dziecko kiedy ma rok 5 lat czy 30 lat. Strata dziecka jest najgłębsza rana w sercu.

Nigdy nie odsuwaj się od rodziców którzy stracili dziecko.

Jeżeli kiedykolwiek będziasz miał doczynienia z rodzicami po stracie nie mów że „będzie dobrze” „będziecie mieli jeszcze gromadke dzieci” skad możesz to wiedzieć? Tylko On tam do góry wie, okaż im trochę serca, oni właśnie stracili nadzieje na lepsze jutro, stracili radość z życia bo stracili upragnione dziecko. Nie pytaj, sami powiedzą. Daj im czas na wypłakanie się na cisze. Pamiętajcie nie oceniajcie ich a okażcie im swoje serce i pomoc. Ja dziękuję każdemu kto w tamtym momencie stanąl nam na drodze kto wspierał słowami i czynami kto płakał z nami i kto po prostu był. Każde wsparcie jest potrzebne nie bój się zaoferować pomocy. Dziś jestem dumna z tego ze to ja mam dziecko w niebie.

Ludzie marzą o aniołach my mieliśmy szczęście trzymać jednego w ramionach.

Dzieli nas tylko czas.

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter