Blog

Wakacje pod namiotem z dziećmi i psem. O czym musisz pamiętać. Gotowa wakacyjna lista potrzebna by wyjechać.

21 sierpnia 2018

Tegoroczny wyjazd pod namiot był pierwszym naszych dzieci i psa. Mieliśmy całą masę obaw i każdego dnia zadawaliśmy sobie pytanie „jak będzie?”. Na szczęście oboje mieliśmy w tym temacie podobne zdanie i nie planowaliśmy robić nic na siłę. Jeśli okazałoby się że u kogoś pojawił się jakiś lęk byliśmy gotowi wrócić do domu w każdym momencie. Nie chcieliśmy ich zrazić do tej formy wypoczynku. I szczerze się teraz przyznam – bardziej bałam się o psa, niż o dzieci. Tym bardziej, że nasz maluch nie przepada za niektórymi psami a podróż autem znosi dość spektakularnie – zapas szmat mamy ciągle pod ręką. 

Mimo obaw, było nieźle. Pierwszego dnia pies dał nam nieźle popalić – awanturował się z kim tylko mógł. Skakał na ludzi – biegał – szalał – szczekał. Nowe miejsce, nowe bodźce i gdyby nie to, że podeszliśmy do wszystkiego na luzie.. pewnie nasz wyjazd skończyłby się pierwszego dnia. Dzieci za to – bajka. Cały dzień na świeżym powietrzu działał na nich jak najlepsza kołysanka już od 19:30. Wieczory mieliśmy tylko dla siebie. A że całymi dniami nie robiliśmy zupełnie NIC, odpoczywaliśmy ile tylko się dało – te wieczory mogły trwać i trwać.

Co zabraliśmy?

Namiot
materac dmuchany z pompką
Ubrania – na każdy dzień inne, plus uwzględniłam gwałtowną zmianę pogody i zabrałam ciepłe spodnie, kurtki przeciwdeszczowe, kalosze i inne. Pidżamy – ciepłe i letnie, bałam się o zimne noce. stroje kąpielowe, jak w okolicy jest zbiornik wodny.
Ręczniki
Kołdry i poduszki z domu (nie chciałam śpiwora)
Talerze i sztućce – miski, kubki.
dwa garnki
kuchenkę gazową
koc
zabawki i książki w razie niepogody
zabawki do wody
apteczkę
sznurek
klamerki
sól/pieprz/kawa/herbata/cukier
deska do krojenia
stolik
leżaki
latarkę
ładowarkę samochodową
kosmetyki pod prysznic/balsam na słońce/pasta i szczoteczka do zębów
klapki pod prysznic
papier toaletowy
chusteczki nawilżane
worki na śmieci
nożyczki/ostry nóż
multitool
duża miska do zmywania
baniaki na wodę
płyn i gąbki do zmywania
chusteczki/papierowe ręczniki
parasol
zapalniczka
książeczki zdrowia dzieci

Zwierzak:

Legowisko
smycz
kaganiec jak wymagają (u nas nie trzeba było)
długi sznur
karma
miski do wody
ulubione zabawki
kostka do gryzienia (naszego zajmowała bardzo dobrze)
pęseta na kleszcze

Czego nam brakowało?

Lepszego i większego stolika plus krzeseł do niego – by móc zjeść posiłek. Teraz mieliśmy tylko leżaki, bez pozycji siedzącej i było to trudne do wykonania. Podobno fajnie zabrać też folię malarską by w razie ulewy zabezpieczyć namiot – na szczęście u nas nie było to potrzebne bo nie mieliśmy. Nie zabraliśmy też przedłużacza – więc nie mogliśmy podłączyć się do źródła prądu – mimo wszystko wyszło nam to na lepsze – bo nie było gdzie podładować telefonu i skupiliśmy się na sobie (dopiero w  drodze powrotnej podłączyliśmy je w aucie). Bałam się też, że coś się stanie z namiotem a nie miałam zestawy naprawczego – ba, nawet igły z nitką nie zabrałam – następnym razem wezmę, by czuć się spokojnie.

A teraz czas na pytania od Was. Poprosiłam na instagramie o zadawanie pytań odnośnie naszego wyjazdu – większość się powtarzała, wiec wyjdzie chyba na to że odpowiem na wszystkie zadane. 

Gdzie byliśmy i jaki jest koszt rozbicia namiotu?

My pojechaliśmy do Bornego Sulinowa na slot militarny. Spaliśmy na polu namiotowym gdzie całkowity koszt (bez prądu – bo był płatny dodatkowo 10 zł) wyniósł 30 zł. Dzieci w wieku przedszkolnym były za darmo, dorośli 7 zł/osoba, auto na polu 5 zł, plus namiot 11 zł. Prysznice były dwa plus dwie toalety – dostęp do wody by napełnić swoje butle plus kilka toalet typu Toi Toi.

Jak dzieci chodziły spać? Nie było problemu?

Absolutnie żadnego problemu nie było z usypianiem dzieci. Padały na twarze o 19:30, poleżałam sobie z nimi jeszcze wtedy 30 minut w namiocie czytając książkę i wychodziłam siedzieć pod gołym niebem. Bałam się, że z nadmiaru wrażeń, bądź ze strachu przed owadami nie zasną – ale bardzo się myliłam.

Czy dzieci chcą jeszcze pojechać?

Tak. Zwłaszcza Antoni, który już mówi o tym że za rok pojedziemy na więcej dni – był totalnie zafascynowany tym, że biegał pół dnia po lesie i nikt o nic mu uwagi nie zwracał. Że niebezpiecznie, że auto jedzie, że brudny… po prostu cały dzień łapał żaby.

Pojedziecie drugi raz tam z psem?

Hmm.. wiecie co, to trudne pytanie. Bo jest to członek naszej rodziny, nie mamy z kim jej zostawić – w grę wchodzi tylko hotel dla psów. Jest jednak jedno „ale”.. nie bardzo lubi inne psy. Z niektórymi dogaduje się bardzo dobrze, mimo wszystko jak jakiś zajdzie jej za skórę to nie odpuszcza. Boimy się że bardzo by cierpiała w takim miejscu. Teraz mówimy – nie. Ale znając życie znów pojedzie z nami. Po prostu przez jej porywczość – nie mogliśmy iść razem nawet na plaże, bo cały czas ujadała jak tylko widziała innego zwierzaka.

Gotowaliście obiady na tej kuchence czy jedliście na mieście?

I to i to. Pierwszego dnia padaliśmy z głodu i poszliśmy na pizze. W kolejne dni już w ruch szły jakieś słoiki z gołąbkami, pulpetami i innymi świństwami. Miałam w aucie zapas pomidorów w puszce z myślą zrobienia spaghetti – ale tak bardzo mi się nie chciało. Tak się człowiekowi nic nie chce 🙂

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Odpowiedz Kaka 21 sierpnia 2018 at 15:54

    To chyba jednak nie na moje nerwy. Podziwiam, ale w wieku 34 lat jestem już po prostu za wygodna.

    • Odpowiedz pierwsze-kroki 21 sierpnia 2018 at 16:02

      Wiesz że my byliśmy tam prawie najmłodsi (oczywiście jeśli chodzi o dorosłych). Przedział wiekowy to 40-60 lat – takich osób jest najwięcej!! A bawią się najgłośniej 😀

  • Odpowiedz Agusiek 21 sierpnia 2018 at 19:45

    Wakacje pod namiotem nie należą do mojego ulubionego sposobu spędzania urlopu. Byliśmy dwukrotnie, raz bez dzieci, raz ze starszą i na razie nie planujemy więcej. Namiot sprzedaliśmy. Już bym wolała przyczepę campingową wypożyczyć i w niej mieszkać, niż w namiocie

    • Odpowiedz pierwsze-kroki 22 sierpnia 2018 at 08:19

      Każdy lubi coś innego – doskonale rozumiem Twój punkt widzenia. Ja się rok temu przekonałam do tego sposobu spędzania wakacji 🙂

  • Odpowiedz marlena 22 sierpnia 2018 at 10:00

    pozdrawiam!!!super wygladacie

  • Odpowiedz

    Polub Pierwsze kroki na Facebooku!