Blog

To już miesiąc – niewiarygodne! Podsumowanie pierwszego miesiąca jako #mamatrójki

8 lipca 2019

Dokładnie miesiąc temu o 4:35 usłyszeliśmy pierwszy krzyk a raczej piśnięcie naszego syna. Maciuś nie śpieszył się na świat, kazał nam na siebie czekać dłużej niż pokazywał termin karty ciąży. Nie mógł się wyłamać i urodzić wcześniej – był dokładnie taki jak jego rodzeństwo. Wszyscy w mojej rodzinie, poza mną, uwielbiają się spóźniać – będę musiała to zaakceptować. 

Do dziś pamiętam ten dzień…

Poprzednie dwa porody także pamiętam, teraz jest jednak jeden dodatek. Wtedy szybko zapominałam o bólu który jest podczas porodu, tym razem nie umiem. Nie wiem co jest tego powodem, ale wspominając ten cudowny dzień czuje ten ból. Pamiętam dokładnie co czułam gdy położna kazała mi przeć. Nie umiem zapomnieć tego, chociaż bym bardzo chciała.

Ważne jednak że już po wszystkim i Maciej jest z nami.

Wiele się zmieniło podczas tych dni. 

Zdecydowanie jest teraz więcej miłości i uczuć. Ten mały człowiek wywrócił nasze poukładane życie do góry nogami. Wiedziałam że tworzymy szczęśliwą rodzinę i nie chciałam tego zmienić – bałam się. Teraz widzę że ta mała istotka wprowadziła jeszcze więcej radości do naszego domu.

Jest ciężko. Nie będę kłamała że macierzyństwo to tylko tęcza, jednorożce i inne kuce z bajek. Jest mega ciężko ogarnąć każdego dnia trójke dzieci tak, by każde czuło na sobie uwagę mamy. Nie chcę skupiać się na noworodku, by starsze dzieci nie poczuły zazdrości. Każde dziecko ma mamę i tatę w takim stopniu w jakim potrzebuje. Fizycznie pod koniec dnia nie idzie wytrzymać i padamy razem z dziećmi. Daniel jest troszkę wytrwalszy i czasem odpocznie w ciszy w salonie gdy rodzina już śpi – ja przyznaję się do bicia że nie miałabym na to już sił.

Oboje pracujemy!

Mieliśmy dwa tygodnie przerwy i wróciliśmy po tym czasie oboje do pracy. Tak ustaliliśmy już przed ciążą i staramy się tego trzymać. On od rana, ja w tym czasie zajmuje się dziećmi, robię obiad i ogarniam dom. Gdy wraca, on przyjmuje dzieci i myśli o kolacji a ja siadam do pracy. Nikt nie mówił że będzie lekko, ale bardzo zależy nam na osiągnięciu tego co sobie założyliśmy a tylko ciężką pracą to uzyskamy.

Kompletnie nie narzekam na taką sytuację, jest dla mnie w pewnym stopniu odpoczynkiem. Mając tyle na głowie w domu fajnie jest się na moment odciąć i zająć czymś innym. Porozmawiać z dorosłymi ludźmi i gdzieś wyjść. A najlepsze jest to, że moja praca pozwala mi połączyć rozwój i opiekę nad dziećmi.

Maciek jest cudowny!

Mało śpiący, fakt. Ciągle na rączkach, fakt. Łóżeczko go parzy, fakt. Ale poza tym, jest tak słodki że nie umiemy mu tego wszystkiego odmówić. Śpi z nami od urodzenia, a w ciągu dnia bardzo lubi 15-sto minutowe drzemki na rączkach. Ale to nasze dziecko – jak moglibyśmy odmówić mu tej bliskości skoro jej potrzebuje? Kiedyś będzie lżej, nie będzie już tego czwartego trymestru ciąży i troszkę odpoczniemy.

Nawet największy HNB jakim była Blanka wyrósł na super dzieciaczka który daje zająć się czymkolwiek. Wierzę, że za rok-dwa-trzy wszystko będzie już inaczej. Póki co, dajemy tyle ile możemy. I daje też Antek – jest tak cudownym starszym bratem! Spodziewałam się miłości, bo bardzo marzył o braciszku, ale ta fala uczuć która go zalała zaskoczyła wszystkich. Maciej jest ogromnym szczęściarzem że ma takiego brata!

Maciejo – bo tak go nazywamy. Albo Pan Szynka…

Miał ostatnio 4850 g, jeśli nadal tyle tym tempem co do tej pory na dzień dzisiejszy ma 5150 g. Ale dokładnie sprawdzimy to za dwa dni, podczas wizyty położnej. Dzieci karmione piersią tyją prawidłowo 21-36 g na dobę – Maciej bije rekordy i ma 53 g na dzień! Pępuszek odpadł w 10 dobie życia, ale jeszcze lekko ropka z niego leci więc pielęgnujemy.

Wędzidełko – podcięte.
Szczepienie – omówione. Wybraliśmy opcję 6w1.
Bioderka i USG głowy w tym tygodniu.

Pytacie mnie dlaczego USG głowy.

W szpitalu w którym rodził się Maciej mają taką profilaktykę u dzieci. Każdy noworodek ma USG głowy i USG brzuszka w drugiej dobie życia. Antek i Blanka tego nie mieli, czytam dziś wiadomości że w wielu szpitalach tego też nie ma. Mieliśmy szczęście że tym razem trafiłam do szpitala który to badanie wykonywał. Maćkowi wyszła torbiel podwyściółkowa 3 mm. Mamy teraz kontrolę tej zmiany – trzymajcie kciuki by był to tylko „uraz podczas porodu”. Piątek będzie jednym z bardziej nerwowych dni w naszym życiu.

Nie wiem jak to było bez niego.
Nie wiem dlaczego tak długo mówiłam mężowi nie.
Mamy trójkę cudownych dzieci – mamy tyle szczęścia.

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

FreshMail.pl

Zagadzam się na newsletter

FreshMail.pl