Blog

Rok 2020 to rok zmian – zaczynam od siebie!

10 lutego 2020

Ostatnio czuję ogromną potrzebę zadbania o siebie. O swój komfort psychiczny, fizyczny i święty spokój. Nie biegam już za niczym, nie staram się być najlepsza w każdej czynności jaką wykonuję. Ten rok to będzie rok zmian głównie dla mnie. Moja rodzina jest dla mnie priorytetem, jednak czuję, że muszę zadbać o siebie bardziej niż kiedykolwiek. Zmieniły się w mojej głowie pewne kwestie, zaczęłam trochę inaczej patrzeć na swoje życie w ostatnim czasie. 

A wszystko zaczęło się od zęba!

Nigdy nie miałam większych problemów z zębami. Nic się nie działo, miałam jedną plombę przez całe życie. Kanałowe leczenie jest mi obce, mam wszystkie zęby na swoim miejscu i nawet ósemki nie są zniszczone. Było fajnie, do czasu. Jednego poranka, jedząc owsiankę straciłam jedynkę! No, gdybym napisała że całą, to mocno bym skłamała. Sama do końca nie wiem jak to opisać, ale straciłam cały tył zęba. Uśmiechając się, nie widziałaś defektu, jednak ja językiem wyczuwałam ogromny brak.

Domyśl się, jaką wtedy zasiałam panikę. Jak bardzo musiałam być zrozpaczona, skoro już po 2 godzinach siedziałam na fotelu dentystycznym dosłownie błagając lekarza o pomoc. Szok i niedowierzanie ze strony stomatologa skłoniły mnie do przemyśleń. Co musiało się stać, że ta jedynka uległa takiemu wypadkowi?

Gdyby tego było mało…

Dokładnie po 9 dniach odpadła mi plomba z tej jedynki. Była to sobota, nie pojechałam na żadną pomoc doraźna, tylko dzielnie do poniedziałku czekałam. Ząb został naprawiony, jednak fakt, że plomba odpadła sama był zdumiewający. Dlaczego tak się stało?

Szukaliśmy długo przyczyny…

Pojawiły się domysły o to, że może zgrzytam w nocy zębami i ocierające się o siebie korony to spowodowały. Mój mąż jednak zaprzeczył, tylko on wie czy w nocy takie coś ma miejsce. Ten pomysł więc odpadł. Próbowaliśmy dalej – tym razem dieta, sposób odzywania. Wiesz, chcieliśmy sprawdzić, czy wszystko ze mną jest ok i nie ma ubytków minerałów i innych składników w organizmie. Wtedy być może i zęby byłyby osłabione. Po wykonaniu badań – ten pomysł także odpadł.

Teraz najlepsze!

Problem był tak blisko. Ja go nie dostrzegałam, bo wykonując taką czynność każdego dnia po prostu nie byłam w stanie wyłapać mojego nawyku. Błąd który wykonywałam milion razy dziennie spowodował uszkodzenie mojego szkliwa w jedynkach. Zęby na dolnej szczęce są mniejsze i delikatniejsze od górnych. Dlatego prawdopodobnie tylko one „oberwały” najbardziej i po prostu całe szkliwo z tyłu zęba mi odpadło!

Wiesz już o czym mówię?

O obgryzaniu pazurów! Paskudny nawyk, którego nie idzie się tak łatwo pozbyć. A wiadomo, że piękne i zadbane dłonie, to wizytówka kobiety. Witając się z kimś, podajesz dłoń. To pierwszy Twój kontakt z innymi ludźmi. Zwracamy uwagę na ładną twarz, strój ale też… dłonie i paznokcie. A ja nie dość że niszczyłam swój wizerunek, to naraziłam swoje zdrowie na coś tak okropnego. Zniszczyłam sobie zęby!

W tamtym momencie byłam mega przerażona. Nie chciałam tak dłużej, tym bardziej, że dłonie są mi potrzebne w pracy. Zawód który wykonuje, wymaga ode mnie może nie boskiego, ale schludnego wyglądu. Dlaczego doprowadziłam się, nie do końca świadome do takiego stanu?

Nadszedł czas zmian!

Nie od razu Rzym zbudowano, dlatego tym razem też działałam małymi ale dość drastycznymi środkami. Sama nie byłam w stanie poradzić sobie z moim problemem. Ten, kto obgryza pazury, ten wie. Tego samego dnia umówiłam się do kosmetyczki i już po tygodniu moje dłonie było inne! Serio, taka drobna zmiana a moje samopoczucie i dodały z 5 punktów do pewności siebie. Teraz z chęcią pokazuje moje dłonie innym, witam się, płacę w sklepie… wiedziałam że problem jest, jednak wcześniej go bagatelizowałam.

Jeśli pazury ładne, to lakier na nich musi być fajny.

Bez tego, nie ma efektu. Każdemu z nas podoba się coś innego. Ja, z racji tego, że pracuję przed komputerem, mam trojkę dzieci i brak pomocy pani do sprzątania postawiłam na krótkie pazurki. Tak jest mi łatwiej pracować i ogarniać życie. Wiem też, że spora część dziewczyn uwielbia długaśne! A kształt to już kolejny temat na długi wypracowanie. Ile osób, tyle opinii i upodobań. Szaleństwo kolorów też jest ogromne. Tradycyjny i wiecznie dobrze wyglądający fench, jaskrawe kolory latem, czerwień w okresie świątecznym, błysk i brokat podczas zabawy sylwestrowej i karnawału.

Początkowo myślałam że lubię siebie tylko w jasnych kolorach. Jednak to, co otrzymałam od NOX NAILS przeszło moje oczekiwania i zakochałam się w takich, o których bym siebie sama nie podejrzewała. Aktualnie na pazurach mam Wata Cukrowa, w której jestem kompletnie zakochana. Jednak w kolejce już czeka Pan Mecenas! Tu akurat nie ukrywam, że nazwa mnie zaintrygowała na tyle, że zaryzykowałam z zamówieniem. Jest boski! A wcześniej cieszyłam się kolorem Miss Burgundii – wygląda świetnie!

Czym kierowałam się podczas wyboru?

Przede wszystkim tym, czy produkt nie jest testowany na zwierzętach. To jest zawsze mój główny argument przeciw lub za jakimś produktem. Dalej, czy wspiera nasze rodzime tereny, bądź w jest wytwarzany w UE. Gdy mamy już te dwa punkty skupiam się na trwałości, jakości i braku szkodliwości dla mnie. Wiecie jak ciężko dostać dobry kosmetyk za fajne pieniążki? Nigdy nie kupuj przypadkowo, kupuj mądrze. Kieruj się dobrem swoim i innych. Ja wybieram świadomie a Ty?

Dłonie to wizytówka kobiety!
Warto o nie zadbać dla swojego komfortu i jak się okazuje… zdrowia. 

 

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter