Blog

Pranie, jak je robić? Moje sprawdzone sposoby!

12 października 2020

Jesteśmy rodziną wielodzietną. Każdego dnia odkrywamy uroki tej pięknej, a zarazem wyczerpującej drogi, jaką wybraliśmy. Każde dziecko daje nam wiele radości, ale poza tymi miłymi chwilami są te, o których nie każdy wspomina.

Przykładów jest wiele. Duża rodzina to… więcej chorób, więcej zakupów, więcej pomocy chociażby przy odrabianiu lekcji. Każdy kolejny członek rodziny to także potrzeba większej przestrzeni lokalowej, większych sprzętów w domu jak lodówka i… więcej prania.

Pomyśl sobie, jak to jest u nas na co dzień!

Jak często robisz pranie? Raz w tygodniu? Dwa, trzy a może cztery razy? Dla mnie, wcześniej wstawianie pralki 3-4 razy w tygodniu było sporym zabieraczem czasu. Mieliśmy dwójkę dzieci a ilości ciuszków w łazience były gigantyczne. Tak wtedy myślałam!

Postrzeganie słowa „gigantyczne” zmieniło się wraz z pojawieniem się Macieja. A gdy na świecie będzie już Zojeczka to całkowicie przestanę narzekać na to, co było kiedyś. Już teraz, podczas kompletowania wyprawki ilość prania wzrosła do takiej ilości, jakiej większość ludzi nie ogarnie. Co mi więc pozostało? Zaskoczę Cię!

Polubiłam to!

O dziwo… ale naprawdę polubiłam pranie. Narzekam na ilość, ale prawda jest taka że robię to z przyjemnością. Nadal nienawidzę prasować, składać prania i odnosić go do szafki ale samą czynność wrzucania prania do pralki, wyciągania go i przekładania do suszarki – uwielbiam. Latem, gdy świeci słoneczko, całkowicie rezygnuję z suszarki i powieszam wszystko na balkonie. Okresy deszczowe i zimowe – wspomagam się sprzętem. Przy takiej ilości ciuszków, jedno nie wyschnie a kolejne dwie pralki już czekają na wstawienie. Przechodzę więc płynnie do kolejnego punktu!

Zaczęłam szukać ułatwień!

Takim ułatwieniem jest chociażby suszarka. Nie cały rok, nie jestem typem osoby która wstawia suszarkę, jeśli na dworze świeci piękne słoneczko. To byłby grzech! Korzystam z niej tylko wtedy, gdy jest taka potrzeba.

Zaczęłam prać raz w tygodniu. Nie biegam i nie wstawiam 2 pralek dziennie, zostawiam wszystko na piątek i wtedy do łazienki nie można wejść. Dzielę wszystko na kupki, segreguje i wstawiam zgodnie z założeniami producentów. Myślałam kiedyś, ze ten sposób jest strasznie czasochłonny. Podliczając jednak ilość czasu jaką poświęcam na to w piątek, a jaką musiałabym poświęcić każdego dnia – wychodzę korzystniej. Serio.

Raz w tygodniu piorę, suszę i składam. Cały tydzień mam wolny!

Postawiłam na chemię!

Jako mama trójki, a za moment czwórki dzieci… dbam o to co nosimy i w czym te ciuszki pierzemy. Odkąd byłam w ciąży z Maćkiem, zaczęliśmy prać nasze ubrania w płynie dla dzieci. Dlaczego? Bo nie widziałam sensu prać jego ubrań w proszku przystosowanym dla dzieci jeśli nasze ubrania byłby pranie w zwykłym. Przecież był na naszych rękach większość dnia! Fakt, że dziecięce wstawiam osobo a dorosłe w innym cyklu – jest oczywisty. Używamy tego samego proszku i płynu, ale pierzemy osobno.

Teraz robimy tak samo jak przy Maćku!

Nie zrezygnowaliśmy z proszków dla dzieci, bo lada chwila na świecie pojawi się kolejny maluszek. Jej skóra będzie delikatna, mięciutka i potrzebująca odpowiedniej pielęgnacji. Mam wrażenie, że to co robimy jest niewielkim wysiłkiem, który w perspektywie daje wiele korzyści. Co jeszcze nam to daje? Oszczędność czasu… dlaczego? Piorę wszystko w jednym proszku, nie mamy na półce stosu chemii podzielonej na:

Proszek dorosły – do koloru
Proszek dorosły – do bieli
Płyn dorosły – do koloru
płyn dorosły – do bieli

Proszek dla dziecka – do koloru
Proszek dla dziecka do beli
Płyn dla dzieci – do koloru
Płyn dla dzieci – do bieli

Sporo tego co? Wiesz jak aktualnie wygląda nasza półka z produktami do prania?

Płyn do prania do koloru i bieli.
Proszek do prania do koloru i bieli.

To wszystko! Można? Można. Wiadomo, że kiedyś wrócimy do tego co była. Teraz, nie wyobrażam sobie działać inaczej. Dla swojej wygody i dla dobra dziecięcej skóry.

Mam też swoje sposoby na odplamianie!

O to pytacie mnie najczęściej. Za każdym razem, gdy pokazuje Maciusia na naszym Instagramie, zwłaszcza takiego mocno pobrudzonego od jedzenia – zalewacie mnie pytaniami. Jak Ty to odplamiasz? Powiem Ci szczerze, że wcześniej nie robiłam z tym nic. Jeśli się nie doprało – trafiało do kosza. Jednak… dostałam złotą radę, z której korzystam od miesiąca i od tego momentu nie wyrzuciłam ani jednej bluzeczki czy spodenek do śmietnika. Co to? Płyn do naczyń! Nie żadne odplamiacze, magiczne środki, płyny – żele – mydełka! Plamę zalewam płynem do naczyń i tak wrzucam do pralki. Piorę nawet tygodniowe, zaschnięte plamy które schodzą całkowicie z ubranek młodego. Musiałam sprzedać Ci ten patent, bo dla mnie jest odkryciem roku!

A Ty, masz jakieś sposoby na pranie?
Sprzedaj mi swoje patenty!

 

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

1 komentarz

  • Odpowiedz Patrycja 13 października 2020 at 07:20

    Genialny pomysł! Koniecznie muszę spróbować zrobić tak jak Ty i prać jeden dzień w tygodniu😁
    Pozdrawiam 🥰

  • Odpowiedz

     

    Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

     

    Zagadzam się na newsletter

    Zagadzam się na newsletter