Blog

Pamiętnik ciężarówki 41 tydzień ciąży. Czyli… kiedy to się wreszcie skończy?

3 czerwca 2019

Jesteśmy po kolejnej wizycie u ginekologa, dlatego biegnę z garścią nowych informacji dla tych mniej lub bardziej zainteresowanych. Postanowiłam mimo późnej pory podzielić się tym, czego się dowiedzieliśmy. Gdy wróciliśmy do domu, mąż pojechał na zakupy a ja ze łzami w oczach siedziałam z głową pełną myśli „dlaczego znów ja”, ” dlaczego męczą moje dziecko i mnie, skoro jesteśmy gotowi!”

Zacznijmy od początku…

Czyli od tego, że według lekarzy i wszystkich siedzących za biurkiem przenoszenie dziecka dwa tygodnie jest czymś naturalnym. Byłoby, gdybym nie musiała od dnia terminu kontrolować ruchów dziecka co dwie godziny i korzystać z KTG co dwa dni. Gdy ruchy będą „inne” mam szybko jechać na IP. Po co to wszystko? Po co tak ryzykować i przeciągać na siłę ciąże, gdy i matka i dziecko są gotowi spotkać się?

Przeszkadza tylko ujście szyjki…

Bo dziecko jest wysoko, ale szyjki już nie ma. Wszystko dlatego, że zakończenie mojej szyjki jest w takim miejscu że przeszkadza dziecku wyjść. „Jeden porządku skurcz i już byłoby po wszystkim”. Problem jest jednak taki, że ani teraz ani w 2014 czy w 20111 roku moja macica takiego skurczu nie wykonała. potrzebowałam oksytocyny, której teraz nie otrzymam przed…

15 czerwca – tego dnia nasz syn ma przyjść na świat.

Czyli dokładnie 14 dni po terminie z OM. Tak zdecydował ktoś, kto ustalał przepisy. Bo od 2019 roku się zmieniły i wywołują dopiero w momencie skończenia 42+0 tygodnia ciąży. Brawo! Ja na takie ryzyko się nie pisałam i szczerze bardzo nie podoba mi się to, że ktoś decyduje o czymś takim za mnie. Mam już czarne myśli i najgorsze scenariusze w głowie. Boje się o życie swoje i Macieja. Zamiast spokojnie szykować się do tego dnia – boje się i modlę się o to, by samo zaczęło się dużo wcześniej.

Bo on już jest gotowy…

Młody ma blisko 3700 g, a jego jelita są już wypełnione smółką! On czeka tylko na ten skurcz, tak jak ja. Mam wrażenie że mój organizm nie do końca potrafi zacząć akcje, ale jak już otrzyma „pomoc” to rusza wszystko błyskawicznie. Tym razem widzę dokładnie to samo co było 5 i 8 lat temu. Historia lubi się powtarzać, tylko wtedy nikt na siłę nie trzymał nad do końca 42 tygodnia – a kończyli wszystko wcześniej.

Rodziłam zdrowe i cudowne dzieci ze spokojną głową – a nie ze strachem o to, czy wszystko jest dobrze. 

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

7 komentarzy

  • Odpowiedz Świat Olki 3 czerwca 2019 at 21:01

    Matko wiem co czujesz bo mój organizm ogonie sam nie produkuje wystarczającej ilości oksytocyny. Bez królowej w życiu nie urodziła bym naturalne. Przy pierwszy porodzie odeszły mi wody itd dostałam oksytocyne i po pierwszej kroplówce miało być już ok a tu dup…. Kroplówką zeszła i po 10 minutach skórze ustaly.przy drugim wogole nie reagowałam na kroplówki , skurcze jak do 💩💩💩 eh niby jesteśmy stwozne do rodzenia a tak na prawdę nie do końca. Trzymam kciuki proszę nie mieć czarnych myśli to w niczym nie pomoże a tylko psuje głowę. Proszę wziąć kąpiel/prysznic. Rozluźnić się i na pewno będzie wszystko dobrze 😍😍😍😍😍

    • Odpowiedz pierwsze-kroki 4 czerwca 2019 at 06:14

      U mnie oksytocyna działa cuda – kroplówka podłączona i 20 minut później trzymam dziecko w ramionach. Miałam tak już dwa razy, skoro teraz zapowiada się powtórka z rozrywki to czemu czekają? Własnie tylko to jest najgorsze…

  • Odpowiedz Beata 3 czerwca 2019 at 21:30

    Basia, wiem że czekania jest najgorsze. Natomiast Ty sobie nawet nie wyobrażasz ile kobiet dużo dałoby za to by móc czekać te 14dni. Jestem na grupie naturalnie po cesarce. Kobiety najczęściej słyszą że mają się stawić na oddział w dniu terminu i tam albo zgodzą się na wywoływanie albo od razu chcą ciąć. A nawet jak wywoływanie to ono dużo częściej kończy się cięciem niż poród który zaczął się sam. Wiele porodów zaczyna się właśnie w ok 42tc i te kobiety są super wdzięczne jeśli znajdzie się ktoś kto pozwoli poczekać. Jeśli takie są nowe przepisy to mają one tylko na celu by lekarze działali jak najbardziej w zgodzie z naturą i by ograniczyć liczbę cięć. Ale domyślam się że to musi być bardzo frustrujące…

    • Odpowiedz pierwsze-kroki 4 czerwca 2019 at 06:13

      Tylko wkurza mnie to uogólnianie… przecież każda z nas jest inna. Skoro to moja 3 ciąża i każda nie kończy się sama, tylko potrzebuje pomocy – powinni działać a nie czekać bo i tak nic nie ruszy 🙁

  • Odpowiedz Beata 3 czerwca 2019 at 21:31

    *lekarze się zgodzą lub chcą ciąć a nie ciężarne 😉

  • Odpowiedz Ewa 4 czerwca 2019 at 00:45

    Może spróbuj wydzielić ‚naturalnie’ oksytocynę? Poczytaj się chyba pomaga „drażnienie” sutków 🙂 pozdrawienia

    • Odpowiedz pierwsze-kroki 4 czerwca 2019 at 06:12

      Dzień w dzień praktykuje 😀

    Odpowiedz

     

    Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

     

    Zagadzam się na newsletter

    FreshMail.pl

    Zagadzam się na newsletter

    FreshMail.pl