Blog

Pamiętam jak blisko siedem lat temu ten mały człowiek zmienił mój świat…

16 kwietnia 2018

Dokładnie 3 grudnia 2011 roku pojechałam do szpitala. Akcja porodowa sama się nie rozpoczęła, dlatego w 42 tygodniu ciąży musiałam pojawić się na oddziale by lekarze mi troszkę w tym pomogli. Jak już doskonale wiecie, miałam założony cewnik foleya oraz podaną kroplówkę z oksytocyną. Antosia urodziłam w godzinę. Mały 4-kilogramowy cud. Był pięknym bobasem, nigdy nie poczuł mleka matki w swoich ustach ale kompletnie nie wierzę w te wszystkie bzdury o zdrowiu, inteligencji i tym podobne. Pięknie przesypiał całe noce, gdy miał miesiąc potrafił spać już od 23 do 6 rano! Dziecko aniołek!

Chociaż mega tego nie doceniałam. Miałam ledwo co skończone osiemnaście lat gdy się urodził. Nie ogarniałam prawie nic, a jeszcze czekała mnie po drodze matura i prawo jazdy. Mały człowiek który był cały czas ze mną skradł mi serce – choć nie od razu. Nie czułam tej fali uczuć od razu po porodzie. Nie było wielkiego pokazywania radości poprzez morze wylanych łez. Musieliśmy się poznać, dotrzeć. Nie powiem, że byłam idealną matką. Nie, nadal nią nie jestem ale ciągle się uczę. Zdarza mi się podnieść na nich głos, zdarza mi się ich „szantażować” popularnym „liczę do trzech!”.

Za chwilkę ten mały człowiek skoczy siedem lat.

Ta nasza współna historia trwa już spory kawał czasu, a jeszcze przecież tyle przed nami. Wywrócił moje życie do góry nogami tak mocno, jak tylko jest to możliwe. Ze zwykłej nastolatki stałam się mamą niezwykłego chłopca. Ma wady jednak nie znam osoby która ich nie ma. W swej niedoskonałości jest absolutnie wyjątkowy.

Nie znam drugiego tak kochającego małego mężczyzny. Jest bardzo troskliwy, martwi się o wszystkich gdy są chorzy czy coś kogoś boli. Tańczy za każdym razem gdy słyszy muzykę. Śmieje się przez większość dnia i zaraża tym cudownym uśmiechem wszystkich. Jednak jest też druga strona medali – nikt tak jak on, nie potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. To jednak oznacza jedno, jesteśmy do siebie bardzo podobni. Chociaż nie odkrył jeszcze w sobie pasji, to od ponad roku na pytanie „kim chcesz być w przyszłości?” odpowiada stanowczo „znajdę lekarstwo na raka”. A ja z całego serca będę go w tym wspierała, bo wiem że zrobi w swoim życiu coś wyjątkowego. Jestem z niego cholernie dumna – a dopiero co wkroczył w siódmy rok życia!

Od września będzie mógł zacząć spełniać swoje marzenia…

Od września rozpoczyna przygodę ze szkołą.

To jaką drogę będzie chciał (a przede wszystkim, którą będzie mógł) wybrać zależy tylko od niego – ja tylko będę obok i za każdym razem gdy będzie wątpił, będzie potrzebował pomocy to będę. Już nie może się doczekać pierwszego dnia w nowym miejscu. Widać że bardzo się cieszy z tego etapu, bo z dumą głosi wszystkim wiadomość „idę do szkoły”. Życzę Ci synku by ten zapał Cię nigdy nie opuścił i byś spełnił wszystkie swoje marzenia, dosłownie wszystkie. Wiem, że osiągniesz w życiu wiele, bo tacy jak Ty właśnie wdrapują się na szczyty.

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter