Blog

Od pamiętnika do …? Historia Pierwszych-Kroków!

10 kwietnia 2017

Zakładając bloga x-lat temu, nie miałam pojęcia o tym wszystkim co wiem teraz. Nie są to szczyty, jednak jakiś poziom już udało mi się wypracować – na samym dole nie jestem. Początkowo na blogspocie pisałam pamiętnik ciąży Antka, później poród, przeprowadzkę, rozstanie.. wszystko. Kilka osób mnie czytało, nie miałam pojęcia że na tym można cokolwiek zarobić. Pewnego dnia napisał do mnie przedstawiciel jednej firmy, zapytał czy istnieje szansa na nawiązanie współpracy. Zatkało mnie! Szczerze. Byłam tak podekscytowana że zgodziłam się z marszu. Wiesz co później musiałam opisać? NOCNIK! Tak dobrze czytasz, pospolity nocnik. Chociaż nie, ten był wyjątkowy bo grający. Kosztował może 30 zł – ale dumna byłam z tego strasznie!

 

Od tego cudu techniki – grającego nocnika, wszystko się zaczęło. 

Zaczęłam interesować się blogowaniem już tak na poważnie. Nie było to już pisanie o tym jaką kupkę zrobiło moje dziecko, ile dziś zjadło kaszki na śniadanie. Pisałam już o swoich planach, marzeniach. Poruszałam tematy nie koniecznie dotyczące dzieci, szukałam swojego miejsca. Znalazłam!  Ten blog na którym właśnie jesteś jest moim małym dzieckiem o które dbam – tak z ręką na sercu od tego roku. Brak motywacji, chęci, czasu, ciągłe bieganie dom-praca nie pozwoliły mi zrobić tego wcześniej. Teraz czuję że to miejsce jest idealne. Takie jak chciałam. Będąc tą Basią na blogspocie nawet nie marzyłam że kiedyś będę miała tak cudowne miejsce w sieci i najlepsze dziewczyny odwiedzające stronkę. To miejsce jest moim małym spełnionym marzeniem sprzed 5 lat..

Bo zaczynałam w zupełnie innym miejscu.

Założyłam darmowe konto na blogspot. Nawet nie miałam pojęcia że można zrobić to inaczej, w tamtej chwili zupełnie mnie to nie interesowało. To był pamiętnik, nie spodziewałam się że ktoś w tej sieci mnie kiedyś znajdzie. Jacyś geniusze musieli to robić, bo szczerze sama bym takiej odległej strony nie znalazła. Mnie chyba nawet wyszukiwarka google nie chciała wyświetlić – bo to wstyd. Gdy już odkryłam magię nocników i innych barterów odkryłam że blog bez fanpage nie kręci się. Kolejnym stumilowym krokiem w mojej karierze było właśnie to!

Blog bez facebooka nie istnieje.

Szczerze, przez facebooka wchodzi tu najwięcej osób. To tam łapię z Tobą kontakt na co dzień. Nawet gdy dodam nowy post, to tam komentujesz częściej. Można świetnie promować sobie stronkę przez to że jesteś dostępna w mediach społecznościowych. Myśląc o założeniu bloga, pomyśl od razu o połączeniu jej z facebookiem. Jak to zrobić? Niestety nie odpowiem na to pytanie. Ja zapłaciłam by ktoś inny zrobił to za mnie. Kompletnie na tym się nie znam.

Bez aparatu się nie uda.

Na początku robiłam zdjęcia telefonem. Po co coś więcej do tworzenia pamiętnika? Z czasem zaczęło mi to przeszkadzać i kupiłam sobie lustrzankę. Jako kompletny laik, który o fotografii wiedział tyle co nic, kupiłam coś taniego. Stwierdziłam że będzie dobre na sam początek, teraz z tym sprzętem męczę się już 3 lata.  Ludzie ciągną do ładnych zdjęć, lubią oglądać coś co jest dobrze zrobione. Zwykły telefon czy aparat cyfrowy nie wystarczy. Ja poproszę na zajączka jakiś nowy, fajny – który zrobi ze mnie fotografa.

Płatna domena – kolejny etap.

Gdy już widziałam że zaczynam mieć z tego zyski większe niż „na waciki”, postanowiłam wykupić swoją własną domenę .com. Na dzień dzisiejszy płacę 30 zł/msc za utrzymanie tej stronki. Nie liczę dodatkowych pieniędzy dla osób które pomogły mi ją stworzyć – sama kompletnie bym tego nie ogarnęła. Blogspot też możesz dostosować pod siebie, jednak WordPress daje więcej możliwości.

Śmierć i odrodzenie!

Blog umarł. Na sto, a nawet milion procent każdy to widział. Przyznaję się bez bicia, było tragicznie. Ten kto miał dziecko które potrzebowało bardzo dużo uwagi wie o czym mówię. Wróciłam, bo to uwielbiam. Pamiętaj, że ja cały czas piszę do Ciebie o tym co działo się 3 lata temu. Wtedy moja stronka na blogspocie żyła, przynosiła zyski. Później urodziłam Blankę i strona umarła – teraz zaczyna żyć na nowo i dzięki temu co wiem udało mi się ją „reanimować” w 2 miesiące. To co wcześniej zajęło mi 3 lata, teraz trwało 2 miesiące – fajny wynik nie?

 

Wiedziałaś że tak wyglądała nasza historia?
Kto pamięta tamte czasy?

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter