Blog

Moje dzieci nie muszą dzielić się zabawkami.

18 września 2020

Plac zabaw a zwłaszcza dostępna na nim piaskownica rządzą się swoimi prawami. To miejsce weryfikuje wiele spraw. Chociaż ostatnia jestem od oceniania innych widzę, którzy rodzice idą na plac odpocząć, którzy nadrabiają w tym czasie prasę, którzy po pracy spędzają maksimum czasu z dziećmi a którzy biorą się wtedy za wychowywanie swoich dzieci.

To widać, gdy ktoś dużo mówi, a zdecydowanie mniej robi. Wiem, że dzieci są różne – inaczej zachowują się w domu, a inaczej wtedy gdy nie ma w pobliżu rodziców. Wiem, że wychowując ich tak samo otrzymujemy różne oblicza – to są dzieci, każdy inny i każdy wyjątkowy. Jednak nie chodzi mi o to, że dziecko jest dzieckiem. Chodzi mi o takie sztuczne pokazywanie na placu zabaw jakie mamy wspaniałe dziecko. A prawda jest taka, że dziecko ma w tym momencie rodzica w nosie. To oznaka tego, że w domu nie ma wychowywania – tylko w miejscach publicznych. A to zdecydowanie nie czas i miejsce na to.

Drogi rodzicu!

Na placu zabaw wychodzi wiele. Nie osądzam że siedzisz z telefonem w ręce – sama to robię, nadrabiam wtedy pracę, czytam co w świecie a moje dzieci zajęte sobą i przyjaciółmi nawet na mnie nie patrzą. Nie oceniam, gdy dziecko rzuca się na środek trawnika i wrzeszczy – moje robią to za każdym razem gdy pojawiamy się na placu zabaw, zwłaszcza Maciej. Nie oceniam, gdy przychodzisz tam poplotkować z koleżankami – w ciągu dnia nie ma na to czasu.. dzieci, dom, praca. A połączenie zabawy dzieci z szybką wymianą zdań z koleżanką – to wspólna korzyść.

Nie oceniam. Serio. Rób co chcesz. Jednak wkurza mnie jedno!

Wychodzi to na placu zabaw…

… głównie w piaskownicy. Chociaż na poszczególnych huśtawkach też tak może być. Opowiem o tym na przykładzie piasku i zabawek, które Twoje dziecko przynosi na plac zabaw. Idąc tam, bierzesz jedną, dwie, trzy zabawki – a może cały worek? Nie wnikam. To zabawki twojego dziecka, być może wcale się nimi nie bawi, ale są jego. Prawda?

Przychodzi na plac zabaw rodzic z dzieckiem, bez ani jednej zabawki. Zabiera te, które należą do Twojego dziecka. Co robisz? Co robi Twoje dziecko?

Oddaje chętnie to, co należy do niego? Oddaje wtedy, gdy się nimi nie bawi? Kategorycznie odmawia podzielenia się zabawką, bo sam się nią bawi i nie chce by ktoś przeszkadzał? Odmawia, pomimo tego że sam się nim nie bawi? Wiem, że wszystko zależy od dnia, nastroju dziecka a nawet tego, kto zabawkę chce pożyczyć. Co zrobi Twoje dziecko w każdej z tych sytuacji?

Moje dzieci wiedzą, że mogą to zrobić ale nie muszą. 

Nie musi oddawać swoich zabawek nawet wtedy, gdy się nimi nie bawi. To są jego zabawki i ma prawo decydować o tym, kto je dotyka. Działa to w dwie strony… wiedzą, że bez pozwolenia nie mogą bawić się zabawkami innych dzieci. Jeśli usłyszą „nie” to po prostu ją odkładają i zajmują się czymś innym. Nawet w domu mamy podział na zabawki Antka, Blanki, Macieja i te wspólne. Jeśli ktoś bawi się zabawkę innego dziecka, a tamten się upomni – trzeba oddać. Wyjątkiem są zabawki wspólne – tu działa zasada kto pierwszy ten lepszy i trzeba pilnować jak oka w głowie, bo jak się odłoży na chwilkę a zabierze ktoś inny – strata tego który nie dopilnował.

Zazwyczaj jednak bawią się razem. Myślę, że dzięki temu że mamy wyraźny podział na zabawki każdego dziecka – czują się bezpieczniej i pewniej. Dzielą się, bo wiedzą że jeśli zechcą ją odzyskać – mają pierwszeństwo i w każdej chwili zabawka zostanie zwrócona.

Pomyśl o tym, przez pryzmat dorosłego. 

Masz samochód. Znajomy prosi byś jej go pożyczył/pożyczyła. Zgadzasz się?
Masz super sukienkę na urodziny. Koleżanka chcę ją tego samego dnia pożyczyć. Zgadzasz się?
Masz wolny wieczór. Nie ma dzieci, nie ma męża. Planujesz robić pazurki – koleżanka tego dnia jednak chce pożyczyć od ciebie zestaw do mani. Pożyczasz?

Tu pasuje każdy przykład. Widzisz, że masz wybór i oceniasz czy pożyczasz, czy nie. Dlaczego więc dziecko ma nie mieć takiego prawa? Dlaczego nie może odmówić?

Wielu rodziców mówi „nie bawisz się oddaj, za chwile ci chłopiec/dziewczynka zwrócą zabawkę” albo jeszcze gorsza sytuacja „nie bawisz się, nie bądź samolubem” i oddajesz wbrew zakazom dziecka JEGO rzecz. Co zrobisz, gdy tamto dziecko zepsuje zabawkę? Co zrobisz, gdy następnym razem będzie taka sytuacja a Twoje dziecko kolejny raz zrobi to samo?

Zabawki Twojego dziecka są zabawkami Twojego dziecka. 

Nie Jurka, Agnieszki czy Maryśki. To on je dostał, to on je ma i to on ma prawo decydować o tym, czy ktoś je dotknie. Tak jak Ty, masz prawo decydować o tym, kto dotyka Twoje rzeczy. Ja tych cennych nie pożyczam, nie wiem jak Ty. Nie wyobrażam sobie też, dzielić się z kimś, kogo pierwszy raz widzę na oczy garnkami których akurat nie używam. A może mam pożyczyć laptop, skoro pracuje przed komputerem sąsiadowi obok, który musi zrobić zadanie domowe?

Wiesz że wymagasz własnie tego od swojego dziecka? Podzielenia się czymś, co jest jego z kimś kogo być może zobaczy pierwszy i ostatni raz? Ma święte prawo domówić, a Ty masz obowiązek to uszanować. Mało tego, słysząc z ust swojego dziecka słowo „nie, nie może się pobawić” ja walczę jak lwica i nie pozwalam obcemu dziecku dotknąć tej łopatki. Trudno – dla mnie zaufanie moich dzieci jest ważniejsze, niż to co pomyślą obcy rodzice i obce dzieci.

A jak jest u Ciebie?
Pozwalasz dziecku na to?

 

 

 

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter