Blog Zdrowie

Mamo swędzi mnie główka! – Wszy na pokładzie. Jak skutecznie pozbyć się wszy z domu

18 kwietnia 2018

Blisko dwa tygodnie temu odprowadziłam dzieci do przedszkola i spokojnie wróciłam do domu. Zjadłam pyszne śniadanie, wyszłam z psem, napisałam post na blog.. wiesz, robiłam dokładnie to, co robi każda niepracująca zawodowo mama (chociaż jakby się uprzeć – pracuje. Mam bloga, podpisuje umowy jak mam do czynienia z firmami). To jednak nie jest ważne, zajmowałam się domem. Nic, kompletnie NIC nie zapowiadało tego że za chwilkę zadzwoni telefon z taką informacją.

Około godziny 11, zadzwoniła do mnie Pani z przedszkola

„Dzień dobry, czy rozmawiam z mamą Blanki?”
„Tak, z kim mam przyjemność?”
„Nazywam się (…), dzwonię z przedszkola”
„……………”
„Ale proszę się nie martwić, nic się Pani córeczce nie stało. Dzwonie by przekazać Pani informację, ponieważ jedna z mam dziś zgłosiła nam że jej córeczka ma wszy. Sprawdziliśmy głowy wszystkim dzieciom, niestety kilka osób już ma na główce gnidy, w tym Pani córka”
„Dobrze, rozumiem że mam ją odebrać.. będę za 30 minut”
„Dziękuję za tak wyrozumiałą reakcję, pozdrawiam”

Powiedzieć Ci jaka była moje reakcja? Nie było jej. Po odłożeniu telefonu, spokojnie dokończyłam obiad, ubrałam się, po drodze weszłam do apteki po środek do usuwania tego paskudztwa i poszłam po Blankę do przedszkola. Oczywiście od razu zgarnęłam Antka.. a tam dowiedziałam się, że jako jedna z nielicznych mam, zareagowałam ze spokojem – „bo jak można w przedszkolu pozwolić na rozwój wszy?!?!”

Ano można. Złapanie wszy od osoby która je ma jest bardzo łatwe. Jakieś dziecko mogło bawić się z kimś na placu zabaw, w  sklepie kogoś zaczepić.. a później przyszło do przedszkola. Pewnie doskonale wiesz, że to właśnie tam nasze dzieci uczą się prawidłowych relacji z innymi osobami. Kontakt fizyczny mają z nimi praktycznie non stop. Jedzą blisko siebie, razem rysują, bawią się w kółku.. nawet podczas swobodnej zabawy może dojść do przejścia „niechcianego kolegi” na Twoje dziecko.

Dla mnie to nie wstyd.

Jak byłam dzieckiem miałam raz wszy. Moja mama każdego dnia, specjalnym szamponem, grzebykiem i innymi specyfikami starała się usunąć z naszej głowy te małe robaczki. Wiedziałam że walka z nimi może być dość uciążliwa, bo pamiętam dokładnie te obrazki sprzed kilkunastu lat. Byłam przygotowana na walkę, którą wygrałam – i to dość szybko. Pięć dni, tyle zajęło mi usunięcie wszystkich gnid z głowy Blanki. A dziś opowiem Ci co robiłam każdego dnia, by się ich pozbyć.

Po pierwsze – idź po środek do apteki.

Pani na pewno poleci Ci jakiś fajny i skuteczny. My używaliśmy NitOlic w skład którego wchodził płyn do nałożenia na głowę, szampon który sprawił że gnidy już tak mocno nie są przytwierdzone do włosa i łatwiej je usunąć, czepek, grzebyk i środek do prania. Dodatkowo dokupiłam 3 czepki, by kuracje przeprowadzić całej rodzinie. niestety nie ma innego wyjścia, wszy bardzo łatwo przechodzą na inne osoby i wszyscy którzy mieli kontakt z osobą u której wykryli je muszą zrobić sobie profilaktycznie ten godzinny rytuał. By pozbyć się wszy, trzeba przeprowadzić zmasowany atak i każdy musi być w niego zaangażowany.
Tego samego dnia, gdy Daniel wrócił z pracy wszyscy zrobiliśmy sobie maseczki na głowę zgodnie z instrukcją. Nazwaliśmy to roboczo „WESZ-party”. Specjalnie dużo żartowaliśmy z tej sytuacji, by Blanka nie odczuła zażenowania, wstydu i dyskomfortu że ją to spotkało. Myślę że właśnie dzięki temu, tak pięknie z nami współpracowała.

Nastaw pralkę na ciężką pracę.

Od dnia gdy zadzwonił telefon, każdego dnia zmieniałam nam pościele – wszystkim. Codziennie też zmieniałam ręczniki i prałam wszystko co się dało wyprać – z czym Blanka miała kontakt (Na szczęście nikt inny wszy nie miał, tylko najmłodszą dopadło). Pralka chodziła w temperaturze 60 stopni a po wszystkim jeszcze pracowało żelazko. Wszystkie zabawki które były na podłodze, którymi się bawiła spakowałam do szczelnego worka i schowałam głęboko w szafie – w ten piątek je wyciągnę i dokładnie każdą zabawkę umyje. Cykl rozrodczy wszy trwa dwa tygodnie, dlatego gdy zamknęłam je w tym worku, mam pewność że nie będą miały możliwości przetrwania. Po pięciu dniach już nie było gnid na jej głowie, jednak do przedszkola wróciła po 9 dniach. Sprawdzili jej główkę – a gdy okazało się że jest czysta, przestałam prać pościele i ręczniki.

Wybieranie wszystkiego ręcznie.

Ten punkt był dla nas najgorszy. Bo Antkowi mogłam wytłumaczyć że musi siedzieć grzecznie, nie ruszać się i pozwolić mamie spokojnie wykonać to zadanie.. ale z Blanką nie poszło tak łatwo. Trzylatka z masą energii nie wysiedzi odpowiednio długo bym mogła zajrzeć w każdy zakamarek jej głowy. Dlatego w ruch poszły bajki – trudno, raz nie zawsze. Siedziała przed telewizorem/telefonem dwie godziny. Przez ten czas przeszukiwałam włos po włosie jej głowę. Każdą najmniejszą rzecz która wydawała mi się podejrzana wybierałam i zduszałam paznokciem – jak strzelała była żywa co oznacza że nie pozbyliśmy się problemu. Grzebyk dołączony do zestawu, choć miał mega małe prześwity między ząbkami nie zbierał gnid jak należy. Blaneczka ma zbyt cienkie włosy i musiałam to robić ręcznie. Dani się śmiał, że dziecko już nawet łupieżu nie ma, bo został przeze mnie wybrany. Po zabiegu poszła spać, kolejnego dnia rano znów przeglądałam główkę – było kilka których jakimś cudem nie dostrzegłam poprzedniego dnia. W południe kolejna tura, wieczorem ostatnia. Każdego dnia, trzy razy dziennie siadałyśmy i wybierałyśmy – trzy dni coś wyciągałam, czwartego nie było już nic. W niedzielę przed powrotem do przedszkola zrobiłam jej jeszcze raz maseczkę na głowę w formie takiej „ochrony”. Po godzinie przejrzałam jej główkę i nie znalazłam nic. W przedszkolu potwierdzili moje zdanie.

Nie ma potrzeby wizyty u lekarza.

Preparaty z apteki i odpowiednia szybka reakcja pozwoli Ci pozbyć się problemu samodzielnie. Wizyta będzie jednak konieczna gdy dziecko ma mniej niż dwa lata, wszy zaczęły składać gnidy na rzęsach bądź brwiach, w przypadku gdy dziecko ma alergię bądź astmę (nasza alergia nie przeszkodziła Antkowi w możliwości stosowania tego preparatu) oraz kobiety w ciąży bądź karmiące piersią.

Walka z tymi małymi potworkami jest ciężka. Wymaga sporej dawki cierpliwości dla rodziców jak i dziecko. Ważna jest konsekwencja, łączenie tych wszystkich punktów które wypisałam – bo po co wybierasz gnidy, gdy pościel nie została zmieniona i w niej mogła jakaś zostać? Albo w drugą stronę, jest sens zmieniać pościel jak nie wybrałaś gnid z głowy?

A na sam koniec informacja którą znalazłam na prawie każdym forum i w co drugim artykule:

„Brud nie jest żadnym czynnikiem przyciągającym wszy. Według niektórych to właśnie nadmierna higiena predysponuje do złapania tyc małych pasożytów”

To nie powód do wstydu. Powinniśmy o nim mówić, bo wbrew pozorom jest to bardzo często spotykany problem w XXI wieku. A szybka reakcja i zmasowany atak osób które walczą z tym problemem przyniesie lepszy skutek niż próba wypierania. 

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

Polub Pierwsze kroki na Facebooku!