Blog

Kiedyś i dziś – jak radzimy sobie z nudą? Polecamy – zabawka dla maluszka, o której musisz wiedzieć.

2 listopada 2018

Pamiętasz swoje dzieciństwo? Bo ja swoje bardzo dobrze. Przed oczami mam całe dnie spędzone na dworze. Zazwyczaj pod blokiem, z innymi dziećmi które były w podobnym wieku. Najczęściej bawiliśmy się w chowanego, graliśmy w dwa ognie, biegaliśmy po placu zabaw jak już powstał ten lepszy – po drugiej stronie bloku. Wcześniej, do naszej dyspozycji był duży plac, a na nim 4 koniki, pociąg, drabinka i cztery huśtawki. Nic więcej – i wiesz co? To nam w zupełności wystarczało, bo pomimo braku różnych wynalazków nasza wyobraźnia była tak rozwinięta jak nigdy później. 

Teraz na miejscu tego wielkiego placu, który my kiedyś mieliśmy powstał płot, a za nim dom. Dzieci nie mają już tyle terenów do zabawy, tym bardziej że każdy z sąsiadów ma do nich wiecznie jakieś „ale”. Bo są za głośno, bo skaczą na krzaki, bo kocyk rozłożyli nie w tym miejscu co powinni. Nie jest u nas już tak jak kiedyś. Nasze bloki nie są tymi, które ja pamiętam z mojego dzieciństwa. Ludzie się zmieniają tak szybko jak czasy w których żyjemy. Pamiętasz ze swojego dzieciństwa komputer? A może telefon i wzrok wpatrzony w ekran cały dzień? Pewnie że nie… tego nie było. Dla mnie szaleństwem był czas, gdy pod koniec podstawówki dostałam mp3! Chwilę wcześniej byłam najszczęśliwszym posiadaczem tamagotchi – to chyba każdy pamięta.

Teraz jest inaczej.

Świat jest inny, ludzie się zmienili i nasze życie ulega ciągłej zmianie. Niby po to, by żyło nam się lepiej. Nie narzekam na pralki, mikrofale, zmywarki, suszarki, samochody, telefony… uwielbiam te sprzęty. Pomagają one w codziennym życiu wszystkim domownikom. Nie znoszę jednak telefonów, komputerów, laptopów, tabletów… takich sprzętów używanych nagminnie bez celu, po kilkanaście godzin dziennie. Bez rozsądku, bez wiedzy i umiaru. Brakuje mi tych chwil, gdy dla dziecka największą karą było to, gdy mama wołała już do domu – najfajniej było, gdy kanapki rzucała przez balkon. Wtedy nie musiałam wchodzić na 2 piętro, a to była taka strata czasu!

Dziś dzieci chcą korzystać z dostępnych technologii. Co rodzic, to inne zdanie w tym temacie. Moje jest takie, że dzieci nie korzystają z nich każdego dnia. Mają telefon, tablet czy komputer raz w tygodniu. Zdecydowanie ja i mój mąż jesteśmy typem rodziców, którzy wolą wyjść z dziećmi na dwór, pojechać na wycieczkę a umilacz czasu dać od większej okazji.  Zdarza się wyjątek od zasady – gdy jest do zrobienia coś pilnego, a dziecko nie może nam w tym pomóc. Wtedy wyciągamy sprzęt i sami sobie ułatwiamy życie – co nie do końca sama akceptuję. Pocieszam się jednak tym, że nadal jest to u nas coś wyjątkowego – a nie coś, co mamy na co dzień.

Jak zatem mijają nasze dni?

Od rana tradycyjnie przedszkole czy szkoła. Gdy syn wraca z placówki o 11:20 bądź 12:20, musi coś zjeść i siada do lekcji. Tak wybrał, tak jest mu lepiej i nie napieram na inną porę. Łatwiej mu się skupić, gdy w domu nie ma jego siostry. Gdy skończy ok 14 , jedziemy po Blankę, następnie robimy wspólnie obiad i go jemy. Możesz wierzyć lub nie, ale mamy wtedy godzinę 16! Czas biegnie szybko… a nam mimo wszystko do pory kąpieli, kolacji i pójścia spać brakuje trzech godzin. No dobra, dwóch i pół, bo uległam i zgodziłam się na 30 minut bajek przy kolacji.

Wracając… staram się przez te trzy godziny poświęcić dzieciom tyle czasu, ile potrzebują. Chociaż najczęściej nie jestem im do niczego potrzebna, ewentualnie podaję koc z szafy, gdy robią bazę. Są takie dni, gdy któreś z nich nie ma humoru – wtedy mamy kłótnie o wszystko. O to, że on źle patrzy, a ona oddycha moim powietrzem. Dobrze wiesz o czym mówię. Podczas takich dni bawię się z nimi, by kontrolować sytuację i gdy tylko zbliża się większy problem – zmieniam temat, zabawę i wojna jest zabijana w zarodku. Mam swoje pomoce do tego celu – więc czytaj teraz dokładnie 🙂

I tak jak nie popieram nowinek…

… u małych dzieci, to ich „zdrowe zamienniki” jak najbardziej są u nas w domu mile widziane. Chociaż ten sprzęt mamy w domu już jakiś czas i teoretycznie są za duzi na te zabawki – one nadal robią u nas szał. Dowodem niech będzie to, że e-book dziś powędrował z Blanką do przedszkola na „dzień zabawki” – jest nim oczarowana już dłuższy czas. Cieszy mnie to, bo wybrałam moim zdaniem mniejsze zło. Nie siedzi wpatrzona w niego pół dnia. Fakt, przez większą część doby nosi go przy sobie, jednak jedyne co robi to słucha bajek. E-book ma wgrane cztery bajki, które są czytane gdy tylko wybierzesz odpowiednią grafikę. Mamy do wyboru „Trzy Świnki”, „Złotowłosą i trzy misie”, „Czerwonego Kapturka” oraz „Brzydkie Kaczątko”. Poza tym, po przeczytaniu danej bajki i wybraniu odpowiedniej funkcji e-book zadaje pytania dotyczące przeczytanego tekstu. Idealna zabawa do ćwiczenia pamięci.

Nasz e-book (zobacz) zamówiliśmy od producenta – Smily Play. Dla dzieci od najmłodszych lat do czterolatków włącznie będzie fajną zabawką. Antek słucha, odpowiada na zadawane pytania – jednak jest nim lekko znudzony. Dlatego dla maluszków będzie to prezent jak najbardziej odpowiedni na zbliżające się święta – tym bardziej, że cena nie jest odpychająca. Takie sprzęty, idealnie kształtują dobre nawyki czytania. Rozwijają wyobraźnie i wspomagają zapamiętywanie. My jesteśmy na tak. Jak już wejdziesz na stronę, którą Ci podałam, koniecznie zobacz inne zabawki – ja już zrobiłam zamówienie dla wszystkich maluchów na święta i uwaga… nie zbankrutowałam – a jakość jest naprawdę fajna.

A jakie jest twoje zdanie na temat sprzętów w codziennym funkcjonowaniu dziecka?
A może, tak jak ja, wybierasz „zdrowe zamienniki”?

You Might Also Like

1 komentarz

  • Odpowiedz Pati 7 listopada 2018 at 15:38

    fajny blog :))

  • Odpowiedz

    Polub Pierwsze kroki na Facebooku!