Blog

Jestem mamą która nosi i tuli – bo jak nie teraz to kiedy?

16 września 2019

Tak się składa, że wiele razy słyszałam już podczas mojej „przygody” że nauczyłam dzieci nosić. Antek nie lubi tego, jednak Blanka była dzieckiem którego nie szło odłożyć, więc dzielnie nosiłam cały czas. Teraz mamy Macieja – nie jest aż tak wymagającym dzieckiem jak Blanka, jednak na rączkach bardzo lubi być. Ba! Nie ma siedzenia, nosić trzeba w pozycji stojącej. Gdy tylko ktoś usiądzie, dość dosadnie pokazuje swoje niezadowolenie.

„Nauczyłaś to masz!”

Tak się składa że dziecka, noworodka nie idzie „nauczyć” noszenia na rękach. Mały człowiek POTRZEBUJE Twojej bliskości. Nosiłaś je pod sercem dziewięć miesięcy… było mu tam ciepło, ciemno i cichutko. Teraz narażony jest na ogrom bodźców z którymi sobie nie radzi i ma tylko Ciebie – Tylko bicie Twojego serca zna. Czuje się bezpiecznie w Twoich ramionach. Bujany był cały dzień, a wieczorami gdy Ty chciałaś iść spać – maluszek zaczynał skakać. Dlaczego? Bo przestałaś bo nosić i bujać – wtedy się budził!

Noszenie dla dziecka jest czymś naturalnym i jak najbardziej potrzebnym. Dziecko nie umie wymusić, ono po prostu Cię potrzebuje. Jesteś rodzicem, świadome macierzyństwo jest piękne. Dałaś dziecku życie – spraw by od początku czuł w Tobie oparcie – czuł się bezpiecznie. Daj mu to, czego potrzebuje.

Przecież on się nigdy nie odklei!

Jakoś nie widziałam nigdy osiemnastolatka na rękach u mamy. 10-latka także nie udało mi się dostrzec. Dwulatek – może, jednak już nie cały dzień. Gdzie zatem jest prawda w tym stwierdzeniu? Co oznacza słowo nigdy? Bo nosić do osiemnastki nie będę, ale jak moje dziecko będzie potrzebowało mnie rok – dwa – trzy – to nosić mam zamiar ile się da.

Nie całuj tyle, to przecież chłopiec!

To jest hit. Nie rozumiem tego podziału. Dziewczynkę można całować, ale chłopca już nie? Czym różni się chłopiec od dziewczynki, jest gorszy czy nie zasługuje a miłość? Panuje okropne przeświadczenie, że okazywanie uczuć chłopcu spowoduje jego odmienną orientację – milion razy się z tym spotkałam. Jakby to było coś złego? Co złego w tym , kim będzie Twój syn w dorosłym życiu? Przestaniesz kochać dziecko z dnia na dzień?

Syn i córka potrzebują tyle samo miłości. Ani więcej, ani mniej i nigdy nie odtrącaj dziecka jeśli przyjdzie się do Ciebie przytulić. Bądź blisko – tul – całuj – noś… kiedyś już nie będą do tego tacy chętni. Antoni ma aktualnie osiem lat – już nie potrzebuje takiej ilości bliskości. Przytula się bardzo często, jednak już nie z taką intensywnością jak kiedyś.

Nie mam zamiaru przestać!

Noszę – chociaż po całym dniu ręce ciągnę po Ziemi. Noszę – chociaż mój kręgosłup woła o pomoc. Noszę – mimo bałaganu w domu, bo ręce są zajęte. Noszę – bo oni mnie potrzebują. Moje dzieci są dla mnie najważniejsze, mam zamiar być blisko tak długo jak każdy z nich będzie tego potrzebował. Jestem ich mamą, ale bardzo zależy mi na tym by być dla nich też przyjaciółką. By wiedzieli że zawsze mają we mnie oparcie, że będę obok – gdy tylko zawołają.

Noszenie jest pierwszym krokiem. Kolejne przed nami!

A jakie jest Twoje zdanie w tym temacie?

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter