Blog

Dlaczego czuję niesmak, do rodziców stosujących klapsy?

24 stycznia 2020

Nie chodzi mi teraz o wywołanie burzy na temat tego, czy dzieci bić wolno, czy nie. To nie jest absolutnie żaden temat do dyskusji bo odpowiedź jest jedna – nie wolno. Nikt nie dał nam takiego prawa i sami sobie też go dać nie możemy. Każdy, nawet najmniejszy komentarz, który będzie popierał chorą metodę tresury dzieci zostanie automatycznie usunięty. Na tej stronie nie ma i nigdy nie było miejsca na to, by promować znęcanie się nad słabszymi. 

Ustalmy pewne fakty. Jesteśmy rodzicami. Myślącymi dorosłymi. Mamy dzieci i jesteśmy za nie odpowiedzialni. Naszym obowiązkiem jest zapewnienie im wszystkiego czego potrzebują. Poza pożywieniem i wodą, oczekują od nas poczucia bezpieczeństwa, miłości i zrozumienia – chociażby tego. Nie jesteśmy katami, którzy swoje frustracje wyładowują na niczemu winnych dzieciach. Jesteśmy dorośli. Jesteśmy ludźmi myślącymi – przypominam.

W nosie mam to, że Ty byłeś lany w dzieciństwie. 

Ja też czasem dostałam na tyłek. Moja siostra trochę częściej, ja chyba byłam tym spokojniejszym dzieckiem. Czy to oznacza, że powinnam stosować takie same metody wychowawcze? Nie. Tym bardziej, że nie wniosły one nic dobrego. Wiesz jak to było? Zamiast przemyśleć co zrobiłam źle, martwiłam się czy zrobiłam to dobrze, by zaraz nie dostać na tyłek. Nie pamiętam za co dostałam, ale pamiętam ból. Robiąc coś, zastanawiałam się, czy skończy się to krzykiem i klapsem, czy może mi się tym razem uda.

Nie biję dlatego, że takie jest prawo.

Chociaż to też powinno dać wiele do myślenia. Ba! Ile razy słyszałam, że ktoś bije dzieci w domu, bo na dworze „ktoś zobaczy” – czyli wiedzą że jest to złe, ale nadal to robią. Boją się konsekwencji jakie mogą ponieść, gdy ktoś, kto ma celu dobro dzieci zgłosi to odpowiednim osobom. Ja nie robię tego dlatego że tak powiedział ktoś z góry. Nie biję dzieci, bo nie chcę by się mnie bały. Chcę być ich przyjaciółką i słuchać o problemach. Chcę pomagać im, gdy coś nabroją a nie być dla nich katem.

Klaps, nawet ten najmniejszy nie pasuje do mojego sposobu wychowania. Chcę zaufania między nami, a jak zbudować je w taki sposób? Ból, łzy i strach- to zupełnie na moja bajka. Bicie dzieci to naruszenie ich nietykalności cielesnej do której mają prawo. Sama nie chciałabym dostać w twarz od męża za to, że spaliłam mięso na obiad. Nie chciałabym dostać na tyłek od siostry, za to że zapomniałam zamówić jej bluzkę na sobotnią imprezę, a tak bardzo mnie o to prosiła.

Nie chcę by moje dzieci sprzątały zabawki w obawie przed bólem.
Nie chcę by moje dzieci jadły obiad w strachu.
Nie chcę by moje dzieci tuszowały „dowody zbrodni” ze strachu przed klapsem.
Nie chcę by w moim domu tak było. 

Nigdy nie uderzyłam dziecka…

Antoni ma osiem lat, Blanka pięć a Maciej blisko osiem miesięcy. Mam trójkę dzieci. Według niektórych, zdarzyły się sytuacje gdy powinni dostać klapsa. „Pyskowanie”, „Nie sprzątanie”, „Powtarzanie milion razy – NIE WOLNO!”… to dla niektórych powód do tego, że dziecko powinno dostać klapsa. By nauczyć go szacunku i wychować na dobrych ludzi.  Dla mnie to raczej wygląda tak że, dziecko ma własne zdanie, żyje w artystycznym nieładzie a brak sprzątania to jego problem oraz… chce poznawać świat. Dotknie dwa razy i się uderzy ale za trzecim razem zrozumie, co sprawiło mu ból. Wymieniliśmy wszystkie kontakty w mieszkaniu na bezpieczne, zabezpieczyliśmy narożniki i okna… ogólnie dostosowaliśmy mieszkanie do obecności dzieci. Mogą dotykać, skakać i bawić się tak, jak potrafią najlepiej.

Co nie zmienia faktu, że nigdy przez myśl mi to nie przeszło!

O nie nie. Milion razy myślę sobie – kurcze, zaraz chyba mnie poniesie i nie dam rady się opanować. To pewnie dlatego, że sama byłam tak wychowywana i podświadomość mi to podpowiada. Wiem jednak, że w życiu bym sobie tego nie wybaczyła i od razu po tej słabości bym wyła w pokoju razem z dzieckiem. Nie mogłabym spojrzeć na siebie, na swoje odbicie. Widziałabym w nim kogoś słabego. Kogoś, kto jest dorosły, powinien zachowywać się jak dorosły a uderzył kogoś słabszego do siebie. Kogoś, za kogo jest odpowiedzialny. Kogoś, kto kocha bezgranicznie i oczekuje miłości, nie bólu. Serio, nie umiałabym sobie tego wybaczyć do końca życia.

I nawet gdy mam chwile słabości. Gdy jest mi strasznie ciężko wytrzymać z nimi. Trzasnę drzwiami, zamknę się w pokoju, ochłonę i za chwilę do nich wrócę. Nadal zła, ale już bez tego gniewu w oczach. Nie uderzę, nie umiem, nie chcę. 

Nikt nie dał nam przyzwolenia do dawania klapsów.
Dziecko to mały dorosły, który zasługuje na szacunek.
Bicie to upokorzenie, to strata w oczach dziecka i Twoja klapa wychowawcza.

Nie biję i bić nie będę. Znam lepsze sposoby. 🙂

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter