Blog

Co jest dla mnie ważne teraz, gdy zostałam mamą?

23 marca 2020

W życiu każdego z nas, z biegiem czasu, zmieniają się priorytety. To, co było ważne dla Ciebie w wieku 8 lat będzie kompletnie obciachowe dla nastolatka mającego 15 lat. Młody – dorosły, który dopiero co wkroczył w ten poważny świat nadal ma w głowie zabawę, fun, być może pracę ale rzadko kiedy przejmuje się tym, jakie konsekwencje może mieć jego postępowanie. Dorosły – dorosły za to to zupełnie inna bajka. Wszystko zależy od sytuacji w jakiej się znajduje. 

Ja dziś opowiem Ci coś na moim przykładzie. 

Pamiętam moment, gdy zaczynałam przygotowywać się do egzaminu na prawo jazdy. Zapisałam się na kurs dokładnie 13 listopada, dwa dni po moich osiemnastych urodzinach. Wypadały one w sobotę, więc innej opcji nie było. Dlaczego nie poszłam wcześniej, przecież można trzy miesiące wcześniej zacząć? Gdy nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ja za swój kurs miałam zapłacić sama, więc oczywiste było że zrobię to z pieniędzy jakie otrzymam od gości zaproszonych na imprezę.

Zapomniałam wspomnieć, że byłam wtedy „na ostatnich nogach”. Termin porodu wyznaczony był na 23 listopada. Żaden normalny nauczyciel, nie pozwoliłby mi wsiąść na miejsce kierowcy, dlatego czas ciąży wykorzystałam na kurs teoretyczny. Trzy tygodnie po porodzie miałam pierwszą jazdę na placu, a następnie w terenie. Zaczynałam jeździć pod koniec grudnia, prawo jazdy w ręce miałam w kwietniu. Zdałam za drugim razem, pierwszy raz nie wyjechałam nawet z placu i do dziś parkowanie tyłem średnio mi wychodzi.

Co było dalej?

Byłam młodą mamą, przygotowującą się do matury, bez źródła dochodu ale ze świeżo zdanym prawkiem w ręce. Do pełni szczęścia brakowało mi własnego auta, bo musiałam przemieszczać się z punktu A do punktu B z maluszkiem. Kursowałam między domem a szkołą, miedzy miejscem zamieszkania a domem rodzinnym. Z pomocą przyszli moi rodzice, którzy akurat w tym czasie wymieniali auto – ja w „prezencie” otrzymałam ich starego Opla.

Do dziś pamiętam. Opal Astra II, zielona strzała z 1999 roku. Benzyna z podłączonym gazem, który szwankował co najmniej raz w tygodniu. Co to były za czasy! Cieszyłam się strasznie, bo to była jedyna opcja bym mogła funkcjonować normalnie. Mieszkałam wtedy w wiosce pod Poznaniem, do której autobus jechał wieki. Gdy chciałam odwiedzić babcie, rodziców czy siostrę musiałam jechać autobusem, tramwajem i jeszcze wsiąść w pociąg. Autem droga zajmowała 20-25 minut, komunikacją miejską jakieś 2 godziny.

Brak kasy i brak wyobraźni wtedy wygrały.

Ledwo co skończyłam osiemnaście lat, zdałam prawo jazdy, zostałam mamą, nie miałam pracy i jedyne co musiałam zrobić to… zdać maturę. Nie miałam wtedy złamanego grosza w kieszeni a wszystko do dziecka kupował jego tata, jego rodzice i moi bliscy. Nie skupiałam się tez wtedy na tym, jakie ubezpieczenie mam ja, moje auto czy w razie jakiegokolwiek wypadku, coś mi się należy. Wiecie, żyłam chwilą – szukałam najtańszej opcji, bez względu na to, co ona zawiera.

Wtedy stało się to, czego bałam się najbardziej!

Nie tak od razu, bo udawało mi się tak funkcjonować długi czas. Urodziła się Blaneczka i wtedy uznałam, że skoro mam już dwójkę dzieci muszę kupić inne, bezpieczniejsze auto. Mój tata wybrał, ja zapłaciłam i podejrzewam że sporo ludzi tak ma… na ubezpieczenie nie zostało mi już wiele. Szukałam kolejny raz najtańszego, bez względu na to co będzie zawierało. Było niskie, ale celowo zrezygnowałam z każdych dodatków by jeszcze zejść z ceny – byłam pod kreską. I co z tego, jak zaraz miałam wypadek…

Najpierw stanęło mi auto na środku największego skrzyżowania w Poznaniu. Miły pan zepchnął mi auto, teść przyjechał i wtedy pierwszy raz holowaliśmy auto. Ile nerwów, stresu i łez mnie to kosztowało! Okazało się, że musiałam wymienić sprzęgło – ok. Miesiąc później wjechałam komuś  tył auta. Na szczęście jechał za mną Daniel który ogarnął wszystko, bo ja zapomniałam wtedy jak się nazywam.

I ta cała sytuacja sprowadziła mnie na ziemię!

Jestem mamą. Jestem mamą trójki dzieci a zachowywałam się tak, jakbym była na tym świecie sama. Mam męża, mam rodzinę i odpowiedzialność za to, co robię każdego dnia. Skończyła się beztroska, myślenie byle być-byle było. Dojrzałam do tego, do czego powinnam dojrzeć już 10 lat temu!

Kolejny raz zmieniliśmy auto. Na bezpieczne, na dostosowane do składu naszej rodziny. I chociaż tym razem było podobnie i większość oszczędności przeznaczyliśmy na zakup samochodu… mieliśmy z tylu głowy fakt, że konieczne będzie dobre ubezpieczenie OC. Dla nas, dla dzieci, dla braku problemów gdy coś się stanie.

Gdzie teraz wykupujemy ubezpieczenie auta?

Nie lubię wychodzić z domu, gdy nie muszę. Więc od zawsze robię przez internet to, co zrobić się da. Skorzystaj z darmowego https://kalkulator.ubezpieczamy-auto.pl/kalkulator/oc-ac/ z którego korzystam ja, chyba od zawsze. Pomimo tego, że szukamy dobrego ubezpieczenia, patrzymy nadal na jego cenę – co przy trójce maluszków jest ważne. Wpływ na wysokość składki ma wszystko – twój wiek, od kiedy kupujesz OC/AC, czy była jakaś stłuczka, wiek auta, model auta, miejsce zamieszkania, czy jest (i jaki jest!) współwłaściciel auta… no sprawdzają dokładnie wszystko. Dlatego każdy ubezpieczyciel zaproponuje ci inną cenę, za czasem podobne a nawet takie samo ubezpieczenie. Warto zerknąć na wiele opcji, a nie skupiać się na jednej i tej samej, bądź jednej – bo najtańszej.

Przykładem niech będzie nasza sytuacja teraz…

Mamy auto z 2008 roku – Citroen, diesel, 5 osobowy, wersja exclusive, ja jestem właścicielem a współwłaścicielem jest mój mąż który nie miał w momencie wykupu 26 lat. Koszt jaki ponosimy za samo OC to, 820 zł – jednak za całe 29 zł mogliśmy dodatkowo ubezpieczyć szybę, a za 59 zł wezwać lawetę 250 km od miejsca zamieszkania. Wcześniej takie dodatki odrzucałam z automatu, teraz jesteśmy mądrzejsi. 88 zł, przy kwocie około 900 zł, nie robi wielkiej różnicy, a dostrzegasz to dopiero w momencie gdy zostajesz sama z dziećmi 100 km od domu bez jakiejkolwiek pomocy.

Korzystasz z porównywarki ubezpieczeń?

Oblicz OC/AC w kalkulatorze OC i zobacz, czy to Ci się opłaca 🙂 

 

 

 

Jeśli podobał Ci się wpis, zapraszam na nasz Facebook

You Might Also Like

Brak komentarzy

Odpowiedz

 

Zapisz się na Newsletter i otrzymaj 5% rabatu na zakupy w naszym sklepie.

 

Zagadzam się na newsletter

Zagadzam się na newsletter