My first 7 jobs

Mimo młodego wieku już kilka stanowisk mam na swoim koncie. Zaskoczę CIĘpewnie tym, w której z tych prac czułam się dobrze. Warunki finansowe zazwyczaj były marne, o umowie nawet nie wspomnę. Ale cieszę się że takie doświadczenia mam, nauczyły mnie one wielu rzeczy których teraz potrzebuję rozpoczynając nowy etap w życiu. Wiem na co mnie stać, wiem ile potrafię i co mogę osiągnąć. Umiem rozmawiać z ludźmi nie tylko na przyjemne tematy, jestem odporna psychicznie na toksycznych ludzi. Zaczynamy?

  1. Kelnerka

    Mój pierwszy punkt odniesienia. Pracowałam tam w czasie liceum, od rana w szkole a po południu do pracy. Późnym wieczorem byłam w domu, odrabiałam lekcję i rano znów do szkoły. Zero życia osobistego, ale za to pieniądze na swoje wydatki miałam. Chociaż szef był tak cudowny, że obserwował nas ze swojego gabinetu byśmy mu nawet napiwków nie zabrały. Wszystko trafiało do niego – taki cwany! Przygoda trwała krótko, głównie dlatego że przestałam to wszystko ogarniać. Nauka była na pierwszym miejscu i trzeba było poprawić zaległe sprawdziany 🙂

  2. Praca przy produkcji karmy dla zwierzaków

    Tam jeździłam razem z moją mamą. Praca dorywcza głównie w weekendy. Sama siebie podziwiam że tam wytrzymałam, smród był niesamowity! Bo to nie była zwykła karma jak te pedigree.. mowa tutaj o tych suszonych uszkach. Bardziej podziwiam moją mamę że tam tyle czasu pracowała.. Na szczęście teraz ma taką, w której odnajduje się idealnie 🙂 Pieniądze marne, warunki tragiczne i właśnie tam doceniłam wartość pieniądza, ponieważ by dostać 50 zł za te 8 godzin pracy musiałam nieźle walczyć ze swoimi słabościami.. i smrodem!

  3. Sprzedawca w piekarni

    Raj kochana. Lubiłam tam pracować, serio. Ta praca wcale do najłatwiejszych nie należy, nanosisz się tam tych ciężkich skrzynek z chlebem. Klienci nie zawsze zadowoleni, często coś im nie pasowało. A to chleb za ciepły i źli że im nie pokroję maszyną (bo się dziury porobią) a to Cie wyzywają bo jakieś bułki nie dojechały. Ale lubiłam ten kontakt z ludźmi. Bardzo ciekawe doświadczenie i dużo nowo poznanych ludzi. Teraz pół miejscowości mówi „dzień dobry!”

  4. Wychowawca w żłobku

    Dzieci cudowne! Kocham pracować z dziećmi, do swoich nie mam tak dużo cierpliwości jak do kogoś pociech. Takie maluszki są jeszcze fajniejsze niż dzieci w przedszkolu. Te szkrabiki 1-3 letnie potrzebują tak dużo ciepła, przytulania, czytania bajek.. Cały czas chodzą za Tobą i oczekują Twojej uwagi. Są tak urocze w tej swojej niezdarności dziecięcej. Tylko szefowa, brak słów. Byle tylko zarobić, najlepiej nikomu za nic nie zapłacić.. jedzenie dla dzieci najtańsze.. ile razy sama kupiłam wafle ryżowe i dawałam im na podwieczorek bo ona zapomniała.. Jedna wielka tragedia dla dzieci.

  5. Niania

    Gdy urodziłam Blaneczkę, podjęłam się opieki nad jeszcze jednym dzieckiem. Matylda, była to rezolutna 2 letnia słodka dziewczynka. Antek się z nią jako tako dogadywał więc większych problemów nie było. Oni się bawili a ja zajmowałam się Blanką. DO czasu.. aż jej mama nie zaczęłam mi podsyłać jeszcze jednego dziecka.. 4 miesięcznego. Tego już nie ogarnęłam. 4 dzieci to za dużo – zwłaszcza że Blanka była tylko 4 miesiące starsza od najmłodszej. Nie chciałam robić czegoś kosztem innych dzieci więc zrezygnowałam. Miałam jeszcze epizody pracy jako niania, fajny był mały Wiktorek.

  6. Sklep z odzieżą używaną

    Mój własny. Musiałam go zamknąć ze względu na przeprowadzkę do innego miasta. Praca tam 8 godzin plus 2 godziny dojazdu nie były warte tego by to dalej prowadzić. Tym bardziej teraz, jak już nie muszę wynajmować mieszkania, mogłam zrezygnować z jakiejkolwiek pracy zawodowej.

  7. Przedszkole prywatne

    Cudne żabki. Kocham pracę z dziećmi, dlatego zdecydowałam się na takie a nie inne studia. W tej pracy odpoczywam – tak, to możliwe. Jeśli robisz to co lubisz, to praca sprawia Ci przyjemność. Dzieci w przedszkolu są „inne” niż w domu z mamą i tatą. Jest o niebo łatwiej  mówię Wam to ja – mama 2 dzieci i osoba która pracowała w przedszkolu. 🙂 Swoją przyszłość zawodową wiążę z przedszkolem, chociaż mam pole do manewrów między dzieciaczkami 3-6 a tymi szkolnymi. Ja wole maluchy, gdzie nauka miesza się z zabawą, gdzie jest miejsce na przytulanie, zły dzień i możliwość pokazania siebie. Nie sztywno ustalone zasady.

Każda, dosłownie każda z tych prac czegoś mnie nauczyła. Jedne mniej, drugie więcej jednak z każdej wyniosłam pouczające lekcje dzięki którym po części jestem tu gdzie jestem. Aktualnie bardzo tęsknie za pracą, która pozwoli mi się spełniać, wyjść z domu i pobyć z innymi ludźmi.. jednak wiem że i na to przyjdzie czas. Ta chwila przychodzi do każdego, a wtedy warto jej nie zmarnować.

 

A jakie Ty miałaś przygody? Jestem ciekawa czy chociaż jeden punkt się pokrył z Twoim!

TOP 7 prezentów na chrzest

Zdarzają się takie sytuacje, gdy będąc zaproszonym na uroczystość rodzinną nie mamy pojęcia co kupić. Chociaż w sumie.. chyba ten problem jest ZAWSZE! Przynajmniej ja tak mam. Prezent często kupuję z dużym wyprzedzeniem, ponieważ nauczyłam się że te które kupuje na ostatnią chwilkę są nie trafione, kupione „bo trzeba”, byle nie iść z pustą ręką. Bardzo nie lubię dawać komuś pieniędzy w kopercie, wole podarować coś za taką samą kwotę ale jednak ładnie zapakowane i dane od serca. Pieniądze w kopercie cieszą – ale nie tak bardzo jak ciekawość gdy zaglądasz do paczuszki i znajdujesz w niej to, co Ci się bardzo spodoba. Prawda? Continue Reading

Adaptacja

Wczoraj usłyszałam od nauczycielki Blanki, że niestety ona cały czas tam płacze. Nie zaaklimatyzowała się. Jednym słowem dała mi do zrozumienia „weź ją stąd kobieto!”. Dlatego powstał ten post, pod wpływem chwili i naszych właśnie odbywanych doświadczeń. Krew nadal buzuje we mnie, myślałam że po nocy mi przejdzie, jednak specjalnie się dokształciłam, poczytałam i wiem więcej – przez co jestem jeszcze bardziej bojowo nastawiona.Continue Reading

Konsultant ślubny

Zanim zaczęłam studia nie wiedziałam co chce robić dalej. Pewnie jak większość ludzi, podobno po 30 urodzinach jesteśmy tego świadomi. Chwytałam się wszystkiego, praca w piekarni, restauracji, na produkcji, w biurze.. Nic mi się nie podobało. Wtedy w internecie znalazłam kurs który od razu mnie zaintrygował, nawet od osób które nigdy nie wierzyły że znajdę „coś swojego” usłyszałam że fajnie się odnajdę w tym temacie.Continue Reading

Czy mama tęskni gdy dzieci nie ma?

Kocham moje dzieci najbardziej na świecie. Chociaż są dni, gdy bym mogła udusić ich gołą ręką to wiem że w chwili gdy będą mnie potrzebowały rzucę wszystko i stanę za nimi murem. Nie wyobrażam sobie tego inaczej, jestem ich mamą, przyjaciółką, wsparciem, rękawem do wypłakania. Zdecydowanie jestem jedną z tych mam które biegną na krzyk dziecka, rzucają pracę gdy zawołają.. Dobrze mi z tym. Oni to wiedzą i mam nadzieję – docenią. Oni polegają na mnie, wiedzą że mama jest i będzie zawsze. Staram się im to okazywać często, chociaż nie zawsze logicznie idzie im wszystko wytłumaczyć.Continue Reading

Spotkajmy się w trójmieście – relacja

Na spotkanie w trójmieście zdecydowałam się, nie do końca świadomie co to będzie za weekend. Wyobraź sobie, że 2 tygodnie wcześniej uświadamiasz sobie że jedziesz tam jednak bez dzieci bo to nie Twój tydzień opieki nad nimi. Smutno – bo dzieci kochają morze. Jednak to nie wszystko! Te słowo BEZ DZIECI mają drugie dno. Jedziesz bez dzieci, to jedziesz pod namiot. Mój pierwszy raz pod namiotem. Bałam się strasznie przed całym weekendem! Wszelkiego robactwa, tego że namiot przecieknie kończąc na tym że ktoś nas zamorduje, bo w filmach tacy obozowicze padali szybkim łupem. Jakie było moje zaskoczenie po pierwszej nocy…Continue Reading

Do You know me? Kilka prawd o mnie!

Jakiś czas temu, zanim postanowiłam pisać ten blog regularnie napisałam o sobie 11 faktów. Bardzo Wam przypadł do gustu ten artykuł, postanowiłam że jeszcze jeden taki wpis powstanie ponieważ nadal jest cała masa wątpliwości, bo dostaje coraz więcej pytań w prywatnych wiadomościach,na e-mail – co mnie niezmiernie cieszy. Robię to dla Was, a taki wpis pozwoli nam się lepiej poznać. Do dzieła!Continue Reading

Piknik z Blogującą mamą

Urodziłam się i wychowałam w małym miasteczku. Mleko prosto od krówki na kolacje, dzieci biegające same pod blokiem w wieku 4/5 lat. Każdy każdego znał. Idziesz sobie spokojnie ulicą, zaczepia Cie ktoś i opowiada jak to Twój tata szalał za młodych lat. Wszyscy wszystkim mówią dzień dobry – uroki wiosek i małych miasteczek. Nieodłącznym elementem życia tutaj są różne festyny, dożynki, zjazdy, pikniki. Teraz mniej, bo ludzie już się nie bawią jak dawniej.. ale jednak. Stęskniona za tego typu atrakcjami od 2 lat pojawiam się na pikniku z blogującą mamą!Continue Reading